poniedziałek, 16 lipca 2012

XXIII wizyta w Polsce (11): pod wiatr do Cork

Ze słonecznej chociaż burzowej Polski, czas wrócić do deszczowej, chociaż ostatnio też słonecznej Irlandii.

Lot Wizzairem, wcześniej - już przy ostatniej bramce przed wejściem do samolotu - skrupulatne ważenie praktycznie KAŻDEGO bagażu podręcznego. Cóż z tego, skoro i tak brakuje miejsca na półkach w samolocie. Stewardessy każą niektórym pasażerom z mniejszym bagażem położyć go pod siedzeniem. Takie problemy wkrótce się pewnie skończą, kiedy wejdzie podział na dwa rodzaje bagaży podręcznych - te za które będzie obowiązywała dodatkowa opłata i te, które jeszcze będzie można przewieźć w ramach ceny biletu.

Ponad trzy godziny lotu, co najmniej o pół godziny dłużej niż zwykle. Jak nam powiedziano - to z powodu silnego wiatru wiejącego w przeciwnym kierunku. Lądujemy, odprawa, taksówka - i znowu w Cork ;-)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza