wtorek, 10 września 2013

Konopielka

Właśnie po raz drugi przeczytałem "Konopielkę" Edwarda Redlińskiego. To wskutek obejrzenia kilka dni temu, chyba po raz piąty, jej ekranizacji ;-)

/Powyżej: "Konopielka", ksiązka i film/

"Konopielka" była moją lekturą w szkole średniej. Nie przeczytałem jej wtedy, tak jak i większości szkolnych lektur /co nie przeszkodziło mi mieć z j. polskiego dobrych ocen ;-)/. Wydawało mi się to nudne, czytałem co innego, a do niektórych szkolnych lektur - zajrzałem dopiero po latach.

Błędy młodości oczywiście, bo książka pierwszorzędna. Film również, ale, chociaż jest w miarę wierną adaptacją pierwowzoru i z świetną obsadą, to jednak lekturze nie dorównuje. Głównie z powodu sposobu sposobu zapisu myśli i dialogów Kaziuka, narratora, niepiśmiennego chłopa, jak i innych bohaterów Taplar, wioski odgrodzonej od świata bagnami, do której pewnego dnia wkracza "nowoczesność" w postaci szkoły, elektryczności, no i nauczycielki, tytułowej "Konopielki". Film pomija też kilka "mocniejszych" epizodów. Jakich - to już trzeba doczytać ;-)

Osuszenie bagna, co umożliwia całoroczną komunikację z wioską, jawi się jej mieszkańcom jako koniec świata. I faktycznie - jest to koniec ich świata, świata jakiego znali...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza