wtorek, 29 września 2015

Kacze jaja

English Market to chyba jedyne miejsce w Cork, gdzie można dostać ot choćby... kacze jaja ;-)

Nie pamiętam kiedy je wcześniej jadłem. Niby kaczka to taki pospolity ptak, podobnie jak gęsi czy indyki, ale - z ręką na sercu - kto na co dzień jada inne jaja, niż kurze? No nic, nabyłem, wróciłem do domu i chciałem poszukać w necie jak długo się je gotuje, bo są nieco większe od kurzych a nasz "jajowar" jest "wyskalowany" tylko do tych drugich. No i w sumie się nie dowiedziałem, za to było wiele przestróg, że jedzenie kaczych jaj to spore ryzyko, itp. Wtf? Chyba nie większe, niż schabowego?

/Powyżej: jaja kacze - i duże kurze (L). Kacze są jakieś 20-30% większe/

No nic, nastawiłem na najdłuższe gotowanie, czyli - na twardo, chociaż osobiście preferuję na miękko albo - sadzone. Po kilku minutach - voilà. Jak widać poniżej, mało białka, dużo żółtka. Białko troszkę gumowate, żółtko bardzo sycące.  Mi smakowało, już kupiłem kolejne ;-)

/Powyżej: ugotowane kacze jaja/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza