Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leahy's Open Farm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leahy's Open Farm. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 października 2025

Halloween na Leahy's Open Farm

Kolejna wizyta na Leahy's Open Farm. Tym razem mocno halloweenowo - dyniowo. Jak zwykle na tej farmie - świetnie spędzone popołudnie z mnóstwem rozrywki ;-)

Poniżej kilka zdjęć - z czego ostatnie jest zrobione przez Patryczka, i jest to jego pierwsze zdjęcie, które zrobił komórką. Analogowe - zrobił już 2 lata temu: LINK. Filmik z tej naszej wycieczki można zobaczyć na moim YT: LINK.






niedziela, 20 kwietnia 2025

Zbieramy jajka w Leahy's Open Farm

Po raz 3-ci odwiedziliśmy farmę Leahy's Open Farm, tym razem żeby wspólnie z Patryczkiem wziąć udział w zbieraniu czekoladowych jajek. Zbieraliśmy je w niewielkim zagajniku, dzieci były bardzo zaangażowane i przejęte. Później przejażdżka traktorem z licznymi przygodami i sporo zabawy na samej farmie. Świetne miejsce!

Poniżej - kilka zdjęć, filmik z tego wydarzenia można zobaczyć na moim YT: LINK.



piątek, 23 grudnia 2022

Leahy's Open Farm raz jeszcze, tym razem - z Patryczkiem

Dzisiaj wybraliśmy się z Patryczkiem, Agnieszką i jej Mamą do Leahy's Open Farm. Byliśmy tam w 2009 roku, sporo się zmieniło. Leahy's Open Farm to skrzyżowanie muzeum ludowego z ogrodem zoologicznym oraz placem zabaw. Oczywiście, kiedy zwiedzaliśmy je 13 lat temu interesowało nas co innego, teraz - zupełnie co innego, jak to z 2-latkiem ;-)

Szerszy opis tej farmy polecam w notce z poprzedniego naszego pobytu: LINK, poniżej kolaż zdjęć i filmik z naszej wycieczki: LINK.

/Powyżej: kilka zdjęć z Leahy's Open Farm/

Poniżej - filmik z naszej wycieczki na farmę:


piątek, 17 lipca 2009

Leahy's Open Farm

Leahy's Open Farm to skrzyżowanie muzeum ludowego z ogrodem zoologicznym oraz placem zabaw.

Farma położona niedaleko Dungourney w hr. Cork została otwarta dla publiczności w 1996 r., jej właściciele zgromadzili spory zbiór zabytkowych ciągników i maszyn i innych urządzeń jakie były używane w irlandzkim rolnictwie w ciągu ostatniego wieku. Dodatkowo odtworzono wygląd irlandzkiego wiejskiego domu, szkoły, sklepu, itp. - sprzed stu lat. Ale główną atrakcją farmy - są zwierzęta, od tych całkiem typowych, jak kury, świnie, konie i owce - po lamy, węża, małpki - i wielbłąda ;-)

/Na zdjęciu: karmię wielbłąda - naprawdę duże zwierzę ;-)/

Po wejściu do budynku trafiam do domowej restauracji, w której można kupić bilet - i w której po obejrzeniu całej farmy - zakończę zwiedzanie. Już w tej restauracyjnej salce zgromadzono sporo eksponatów, od średniowiecznego broni obuchowej - korbacza poprzez proste narzędzia domowe po telefonu z początku ub. wieku. Właściwe zwiedzanie rozpoczynam po wejściu do pomieszczenia, w którym odtworzono wygląd domu, szkoły i sklepu - sprzed stu lat. Oczywiście, chodzi głównie o wnętrza. W domu znajduje się kilka pomieszczeń, w tym i pokój dziecięcy, z pełnym umeblowaniem i wyposażeniem. Sklep kusi mnogością towarów zachwalanych przez reklamy z początku ub. wieku. Szkoła, z ławkami w których jest miejsce na kałamarze, nie budzi we mnie miłych wspomnień ;-) Oprócz mebli i sprzętów domowego użytku można także oglądać dawne stroje.

Po wyjściu z "domu" trafiam na kolejne ekspozycje, gdzie można zobaczyć m.in. dawny wóz cygański: część Irlandczyków, tzw. Travelersi, chociaż nie jest w żaden sposób spokrewniona z Romami, wiodła niemal identyczny jak oni wędrowny styl życia, obecnie - zamienili wozy na samochody z przyczepami. Kolejne wystawy pokazują szereg dawnych sprzętów i urządzeń, od maszyn do szycia, poprzez piekarniki, pralki, rowery, dziecięce zabawki, dawne radia i telefony po maszyny niemal przemysłowe, których przeznaczenia nie zawsze udaje się mi odgadnąć.

Po obejrzeniu ww. wystaw wychodzę z budynku kierując się na farmę. Najpierw rzuca się w oczy mały okrągły domek z drewna i słomy. Podobno w takich domkach mieszkano w okresie najazdu Wikingów. Idąc dalej można przyjrzeć się kolejnym narzędziom rolniczym, często używanym jeszcze kilkadziesiąt lat temu. W końcu dochodzę do zwierząt, od zwykłego drobiu - po konie, krowy, osły, lamy i owce. Przy zakupie biletu dostaje się malutką papierową torebkę z pokruszonym ciastem. "To dla kaczek" - wyjaśnia pani, ja jednak wykorzystuję je do "karmienia" m.in źrebięcia kucyka, małych owieczek a nawet - wielbłąda, ale o tym za chwilę ;-) Wcześniej jeszcze mijamy miniaturowy ogród i lasek.

Następnie - można wejść do zabudowań gospodarczych, gdzie w poszczególnych boksach umieszczono przeróżne zwierzęta: od ozdobnego drobiu, poprzez sukę - która właśnie się oszczeniła i karmi swoje młode - po węża. Pojawia się właściciel, który wyciąga z klatki dużego królika - i rzeczonego węża, z którymi można sobie zapozować do zdjęcia. Oczywiście, zgłaszam się na ochotnika i wkrótce moja szyja jest owym wężem owinięta. A wąż, zapewne z wrodzonego instynktu, zaciska uchwyt ;-) Oczywiście - wszystko jest pod kontrolę jego opiekuna. Kolejne pomieszczenia - już ze znacznie większymi zwierzętami, w tym - z wielbłądem. To było największe zwierzę jakie karmiłem z ręki. Kiedy wstał - to budził respekt ;-)

Kolejne pomieszczenia, kolejne maszyny i narzędzia. Szczególną uwagę budzą ciągniki i wóz strażacki sprzed pół wieku, można zasiąść za ich kierownicą, oraz autko Morris 1000, legendarny brytyjski samochód z 1965r., podobno całkowicie "na chodzie". Dochodzę do klatki z marmoset - małymi małpkami pochodzącymi z Brazylii i do pomieszczeń ze świniami: tymi dzikimi i udomowionymi.

To nie wszystko: jest sporo dodatkowych atrakcji dla dzieci dla których przygotowano kilka placów zabaw.

Po zakończeniu zwiedzania, poprzez sklep z różnymi gadżetami mającymi upamiętnić nasz pobyt w Leahy's Open Farm wracam do restauracji, od której rozpocząłem zwiedzanie. Zamawiam świetną zupę grzybową z domowo pieczonym chlebem, takiż domowy deser i herbatę. Pycha ;-)

Leahy's Open Farm to świetne miejsce na interesujące spędzenie całego dnia. Polecam ;-) Dokładny adres to: Leahy's Open Farm, Dungourney, Co.Cork.