Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wizyta w Polsce: 11. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wizyta w Polsce: 11. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lutego 2009

XI wizyta w Polsce (6): Euro 2012

Niektórzy twierdzą, że w Polsce łatwiej jest postawić pomnik - niż pół litra. Zasada ta obowiązuje przynajmniej w Krakowie...

Tuż przed dworcem głównym PKP - i obok Galerii Krakowskiej - postawiono pomnik "ku czci" Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej 2012 (w skrócie: Euro 2012) - na zdjęciu powyżej. Nie ma jeszcze dróg czy stadionów, ale pomniki - już stoją. Choćby przenośne...

Btw: dzisiaj wróciłem do Cork.

wtorek, 10 lutego 2009

XI wizyta w Polsce (5): Muzeum Galicja

Zajrzałem do Muzeum Galicja - galerii poświęconej historii i kulturze galicyjskich Żydów.

/foto: jestem w Muzeum Galicja/

Jak czytamy na stronie www galerii: "Muzeum Galicja powstało, by oddać hołd ofiarom holokaustu oraz ukazać żydowską historię i kulturę z nowej perspektywy." Samo muzeum, mieszczące się w budynku przedwojennego młyna, znajduje się w samym centrum krakowskiego Kazimierza. Warto tam zajrzeć.

niedziela, 8 lutego 2009

XI wizyta w Polsce (3): druga Irlandia

Obietnice polskiego rządu przynajmniej w Krakowie się spełniły: jest tutaj (druga) Irlandia...

/Na zdjęciu: stoję przed wejściem do pubu "Irlandia" w Krakowie/

"Ale zemsta, choć leniwa, Nagnała cię w nasze sieci; Ta karczma „Rzym” się nazywa, Kładę areszt na waszeci." - oznajmił Mefistofeles Panu Twardowskiemu, unikającemu wywiązania się z warunków umowy, wg której miał się udać do Rzymu, aby dać się pojmać (Adam Mickiewicz, "Pani Twardowska").

Mickiewiczowska karczma "Rzym" miała tyle z Rzymem wspólnego, co krakowski pub "Irlandia" - z Irlandią. Niemniej, teraz każdy mieszkaniec Krakowa może się pochwalić, że "był w Irlandii". W końcu - może do niej dojechać nawet tramwajem ;-)

sobota, 7 lutego 2009

XI wizyta w Polsce (2): tajemnica Szczerbca

Dzisiaj wybrałem się na Zamek Królewski na Wawelu.

Tym razem zwiedziłem Skarbiec Królewski i Zbrojownię (na zdjęciu stoję przed wejściem do nich). Ostatni raz byłem tam ponad 5 lat temu (w tej części zamku, bo ogólnie na Wawel zaglądam regularnie). Ekspozycja jest, jaka była, zmieniło się tylko to, ze teraz trzeba przechodzić przez kontrolną bramkę, pod czujnym okiem dwóch strażników. Niestety, wewnątrz nie wolno robić zdjęć.

Skarbiec jak Skarbiec, nie robi na mnie takiego wrażenia, jak Zbrojownia. Świetna kolekcja najróżniejszego typu broni, chociaż głównie z Niemiec, Włoch, Francji, Austrii i Turcji. W wymyślaniu najróżniejszych narzędzi do mordowania się nawzajem ludzie od najdawniejszych czasów wykazywali nadzwyczajną inwencję...

Niemniej - w Skarbcu szczególnie dokładnie przyjrzałem się Szczerbcowi - który był koronacyjnym mieczem polskich królów. Wg informacji umieszczonych przy nim, Szczerbiec pochodzi najprawdopodobniej z Nadrenii, a wykonano go w XIII wieku. Po dokładnych oględzinach - żadnych "szczerb" się na nim nie dopatrzyłem, bo i dlaczego miałyby tam być?

Co prawda, jak podaje np. Wikipedia: "według legendy z Kroniki wielkopolskiej miecz został wyszczerbiony kiedy Bolesław Chrobry uderzył nim o Złotą Bramę wyjeżdżając z Kijowa w 1018.", ale, jak dodaje zaraz ww. encyklopedia: "Podanie to nie posiada znamion prawdziwości, ponieważ Złota Brama w tym czasie jeszcze nie istniała." Ja dodam, że i Szczerbiec wtedy jeszcze nie istniał, skoro datuje się go na XIII w.

Skąd więc sama nazwa: "Szczerbiec"? W znalezionym w necie artykule z "Kuriera Galicyjskiego" spotkałem się z opinią, że: "słowo szczerbiec oznacza nie tyle coś, co jest wyszczerbione, tylko coś, co samo szczerbi, tak jak kolec oznacza coś, co kłuje, bodziec - bo bodzie, pobudza, rylec - bo ryje bruzdy w jakimś materiale, mamy szczerbiec - bo wyszczerbia."

Jak powstał Szczerbiec, kto, kiedy i gdzie go wykonał? Nie mamy żadnych pewnych informacji. W niedawno wydanej (2008 r.) książce "Meandry kultury, czyli galimatias nie tylko krakowski" jej autor, Michał Rożek - historyk sztuki i autor licznych publikacji poświęconych głównie sztuce i historii Krakowa, pisze m.in.: "Hebrajsko - łaciński tekst na jelcu Szczerbca to kabalistyczne zaklęcie. Kabała jako nauka żydowska ukształtowała się w pełni pomiędzy końcem XII a schyłkiem XIII wieku. Jej twórcami byli hiszpańscy Żydzi, a powstanie Szczerbca – co godne uwagi – datuje się na okres szczególnej aktywności żydowskich mistyków. Autor inskrypcji na jelcu Szczerbca musiał interesować się kabalistycznymi naukami, znał przy tym język hebrajski. (...) Można przyjąć – oczywiście hipotetycznie – że polski miecz koronacyjny powstał w Wielkopolsce po połowie XIII wieku i był pierwotnie własnością księcia Bolesława Pobożnego. Został on wykonany na zlecenie Żydów – jako szczególne votum za przywilej kaliski (1264) – stanowiąc insygnium - amulet, o czym informuje cytowana hebrajsko - łacińska inskrypcja."

Podobne informacje podają też inne źródła.

Zainteresowanym Wawelem polecam także notkę: "Czakram, czyli Tajemnica Wawelu".

piątek, 6 lutego 2009

XI wizyta w Polsce (1): kto handluje ten żyje

Po niespełna miesiącu, znowu na kilka dni przyleciałem do Polski :-)

/Na zdjęciu: w ciągu pierwszej godziny pobytu w Krakowie od razu natrafiłem na "irlandzki ślad": reklamę koncertu grupy "The Dubliners", legendy muzyki irlandzkiej - we Wrocławiu./

W drodze na lotnisko w Cork rozmawiałem chwilę z wiozącym mnie irlandzkim taksówkarzem. W zeszłym roku był w Krakowie, gdzie widział standardowo: Wawel, Kazimierz i Nową Hutę - która zrobiła na nim szczególne wrażenie. Podobnie - jak ceny w Polsce, którymi był zszokowany. "W Polsce jest drożej niż w Irlandii" - powtarzał kilka razy zdumiony. No cóż, wiem coś o tym, niestety...

Samolot miał 2-godzinne opóźnienie, spowodowane mgłą na lotnisku w Katowicach (Przyrzowicach), z którego to lotniska nie mógł wylecieć do Cork, żeby potem z nami wrócić.

Lądowanie, jazda busem do Krakowa. Na dworcu autobusowym do którego przywozi nas bus, kupuję nową polską kartę sim, bo poprzednia przestała działać. Pani w kiosku proponuje mi "starter mini Orange" za 9 zł. Dla mnie bez znaczenia - i tak będę się posługiwał tą kartą ledwie przez tydzień. Ale, już po przyjeździe do domu, w trakcie wkładania karty do drugiego telefonu zauważyłem, że Orange sprzedaje tę ofertę za 5 zł, czyli pani z kiosku praktycznie 2 - krotnie zawyżyła cenę. No cóż - na tym odcinku nic się nie zmieniło, nadal na każdym kroku trzeba się pilnować, za to kto handluje - ten żyje ;-)

A poza tym - pogoda prawie jak w Irlandii, śniegu praktycznie nie ma, jest w miarę ciepło.