Włosko-francuski film z 1973 roku, ale dopiero teraz obejrzałem. Zachodnia dekadencja do kwadratu...
Fabuła: czterech dobrze sytuowanych facetów w średnim wieku /producent telewizyjny, pilot samolotów pasażerskich, sędzia oraz restaurator/ postanawiają wspólnie popełnić samobójstwo przez... przejedzenie. Zamykają się w willi jednego z nich, wcześniej solidnie zaopatrując spiżarnię. No i - zaczynają jeść. W trakcie dołączają do nich 3 prostytutki i nauczycielka, która wcześniej oprowadzała na terenie posiadłości wycieczkę szkolną z racji tego że rosło tam drzewo pod którym przesiadywał swego czasu człowiek, który wielkim poetą był. Prostytutki szybko opuszczają towarzystwo które jest dla nich coraz bardziej dziwne, ale spragniona wrażeń nauczycielka zostaje. W ciągu następnych kilku dni panowie zrealizują swój plan...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie kino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie kino. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 września 2014
czwartek, 11 kwietnia 2013
Odrażający, brudni, źli
Włoski obraz z 1976 r. Jego twórca, Ettore Scola, zabiera nas do rzymskich slumsów z lat 60. i 70. ub. wieku, gdzie możemy przyjrzeć się licznej włoskiej wielopokoleniowej ale niestety kompletnie patologicznej rodzinie.
Takiego Rzymu nie znałem ;-) i początkowo myślałem, że to wręcz niemożliwe. Slumsy w Wiecznym Mieście z odrażającymi, brudnymi i złymi Rzymianami w roli głównej? A jednak. Jak wyczytałem na necie, w drugie połowie ub.w. Rzym przeżywał ekspansję slumsów, w których, cytuję "zamieszkiwali imigranci z prowincji, głównie z biednego południa Włoch. Tzw. borgaty z czasem zamieniały się w zwykłe osiedla, do których doprowadzano prąd i kanalizację. Tania siła robocza zamieszkująca te dzielnice współtworzyła obecny dobrobyt stolicy." Obecnie Rzym również ma swoje slumsy, ale tym razem oprócz tych Włochów, którym w życiu nie wyszło, mieszkają tam głównie imigranci z innych państw.
Wracając do bohaterów filmu: wielopokoleniowa i wielodzietna co najmniej kilkunastoosobowa rodzina gnieździ się w czymś, co z wyglądu przypomina niewielką szopę, w której grasują szczury. Takich szop jest sporo, razem tworzą zwarte osiedle. Głową rodziny jest jednooki despotyczny alkoholik, Giacinto Mazzatelli. Oko wypalone wapnem stracił zapewne przy pracy, dlatego otrzymał milion lirów odszkodowania. Od tej pory skupia się wyłącznie na tym, żeby ukryć te pieniądze przed swoją bliższą i dalszą rodziną. Pieniądze trzyma przy sobie, a nie w banku i chowa je w wymyślnych miejscach w domu, a to za kafelkiem w kuchni, a to w wózku inwalidzkim swojej matki, a to w stojącej na zewnątrz toalecie. Reszta rodziny zarabia na życie w różny sposób, poprzez prostytucję, kradzieże ale również pracę na wysypisku śmieci. Nie chcę się wgłębiać w szczegóły, ot - wstrząsający (a film ma już swoje lata) a jednocześnie przedstawiony z przewrotnym humorem obraz ludzkiej patologii.
A jednocześnie, przy całym swoim "brudzie" - jest to naprawdę świetny film.
Takiego Rzymu nie znałem ;-) i początkowo myślałem, że to wręcz niemożliwe. Slumsy w Wiecznym Mieście z odrażającymi, brudnymi i złymi Rzymianami w roli głównej? A jednak. Jak wyczytałem na necie, w drugie połowie ub.w. Rzym przeżywał ekspansję slumsów, w których, cytuję "zamieszkiwali imigranci z prowincji, głównie z biednego południa Włoch. Tzw. borgaty z czasem zamieniały się w zwykłe osiedla, do których doprowadzano prąd i kanalizację. Tania siła robocza zamieszkująca te dzielnice współtworzyła obecny dobrobyt stolicy." Obecnie Rzym również ma swoje slumsy, ale tym razem oprócz tych Włochów, którym w życiu nie wyszło, mieszkają tam głównie imigranci z innych państw.Wracając do bohaterów filmu: wielopokoleniowa i wielodzietna co najmniej kilkunastoosobowa rodzina gnieździ się w czymś, co z wyglądu przypomina niewielką szopę, w której grasują szczury. Takich szop jest sporo, razem tworzą zwarte osiedle. Głową rodziny jest jednooki despotyczny alkoholik, Giacinto Mazzatelli. Oko wypalone wapnem stracił zapewne przy pracy, dlatego otrzymał milion lirów odszkodowania. Od tej pory skupia się wyłącznie na tym, żeby ukryć te pieniądze przed swoją bliższą i dalszą rodziną. Pieniądze trzyma przy sobie, a nie w banku i chowa je w wymyślnych miejscach w domu, a to za kafelkiem w kuchni, a to w wózku inwalidzkim swojej matki, a to w stojącej na zewnątrz toalecie. Reszta rodziny zarabia na życie w różny sposób, poprzez prostytucję, kradzieże ale również pracę na wysypisku śmieci. Nie chcę się wgłębiać w szczegóły, ot - wstrząsający (a film ma już swoje lata) a jednocześnie przedstawiony z przewrotnym humorem obraz ludzkiej patologii.
A jednocześnie, przy całym swoim "brudzie" - jest to naprawdę świetny film.
wtorek, 9 października 2012
XXIV wizyta w Polsce (9): Zakochani w Rzymie
Wybrałem się z Agnieszką do kina na "Zakochani w Rzymie" Woody Allena.
Film mocno przeciętny i raczej tylko dla miłośników "rzymskich" miejskich pejzaży. Mniej lub bardziej zabawne perypetie kilku par w Wiecznym Mieście. Za to ładnie pokazane miasto, fajnie było znowu zobaczyć znane miejsca ;-)
Z ciekawostek: byliśmy jedynymi widzami...
Film mocno przeciętny i raczej tylko dla miłośników "rzymskich" miejskich pejzaży. Mniej lub bardziej zabawne perypetie kilku par w Wiecznym Mieście. Za to ładnie pokazane miasto, fajnie było znowu zobaczyć znane miejsca ;-)Z ciekawostek: byliśmy jedynymi widzami...
środa, 23 listopada 2011
Rozwód po włosku
"Divorzio all'italiana", czyli "Rozwód po włosku" to oscarowa włoska komedia z 1961 r.
Główny bohater, dobiegający czterdziestki arystokrata, ma dość swojej żony, za to pała wydaje się odwzajemnionym uczuciem do znacznie młodszej kuzynki. Rozwód jednak nie wchodzi w grę, więc Ferdinando postanawia wplątać swoją żonę w romans, następnie przyłapać kochanków na gorącym uczynku i w zaplanowanym ;-) afekcie zabić żonę. Ówczesne włoskie prawo miało przewidywać nadzwyczajne złagodzenie kary za tego typu morderstwo.
"Życie zaczyna się po 40-stce" - stwierdza w ostatniej scenie bohater. I wszystko byłoby o.k., gdyby nie ostatnie 10 sekund filmu ;-)
Świetny czarno-biały obraz, z Sycylią w tle.
Główny bohater, dobiegający czterdziestki arystokrata, ma dość swojej żony, za to pała wydaje się odwzajemnionym uczuciem do znacznie młodszej kuzynki. Rozwód jednak nie wchodzi w grę, więc Ferdinando postanawia wplątać swoją żonę w romans, następnie przyłapać kochanków na gorącym uczynku i w zaplanowanym ;-) afekcie zabić żonę. Ówczesne włoskie prawo miało przewidywać nadzwyczajne złagodzenie kary za tego typu morderstwo."Życie zaczyna się po 40-stce" - stwierdza w ostatniej scenie bohater. I wszystko byłoby o.k., gdyby nie ostatnie 10 sekund filmu ;-)
Świetny czarno-biały obraz, z Sycylią w tle.
niedziela, 15 maja 2011
Ewangelia wg św. Mateusza
Na niedzielę - film: "Ewangelia wg św. Mateusza" w reżyserii Piera Paolo Pasoliniego.
Jest to włosko-francuski czarno-biały obraz z 1964 r. Treścią są oczywiście wydarzenia zawarte w Ewangelii św. Mateusza. W 1995 r., z okazji 100-lecia kina, film trafił na "watykańską listę 45 ważnych i wartościowych filmów fabularnych" ułożoną przez Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu jako film o szczególnych walorach religijnych.
Ale zanim to się stało, film wzbudził kontrowersje, głównie z powodu osoby reżysera. Pasolini był znanym we Włoszech ateistą i komunistą, wyrzuconym z Komunistycznej Partii Włoch za homoseksualizm i mającym już na swoim koncie inne filmy, które wzbudziły oburzenie - także ze strony Kościoła.
Niemniej Watykan uznał że to właśnie jemu, w sposób najbardziej rzetelny, udało się przenieść na filmową taśmę wydarzenia z życia Jezusa opisane w Ewangelii...
Jest to włosko-francuski czarno-biały obraz z 1964 r. Treścią są oczywiście wydarzenia zawarte w Ewangelii św. Mateusza. W 1995 r., z okazji 100-lecia kina, film trafił na "watykańską listę 45 ważnych i wartościowych filmów fabularnych" ułożoną przez Papieską Radę ds. Środków Społecznego Przekazu jako film o szczególnych walorach religijnych.Ale zanim to się stało, film wzbudził kontrowersje, głównie z powodu osoby reżysera. Pasolini był znanym we Włoszech ateistą i komunistą, wyrzuconym z Komunistycznej Partii Włoch za homoseksualizm i mającym już na swoim koncie inne filmy, które wzbudziły oburzenie - także ze strony Kościoła.
Niemniej Watykan uznał że to właśnie jemu, w sposób najbardziej rzetelny, udało się przenieść na filmową taśmę wydarzenia z życia Jezusa opisane w Ewangelii...
wtorek, 15 lutego 2011
Rzymskie wakacje
Będąc w Rzymie obejrzałem, a jakże, "Rzymskie wakacje". Nie jest to kino za którym przepadam, przyjmijmy więc że obejrzałem ten film w celach edukacyjnych ;-)
Jest to, hm, "romantyczna komedia" z 1953 r. w reżyserii Williama Wylera. Opowiada o spotkaniu księżniczki i amerykańskiego dziennikarza. Księżniczka podczas swojego pobytu w Rzymie daje nogę z pałacu, poznaje tegoż reportera który na początku nie wie kim ona jest, ale szybko odkrywa jej tożsamość, z czego ona oczywiście niemal do końca nie będzie zdawała sobie sprawy. Początkowo dziennikarz wraz z kolegą - fotografem planuje zrobić reportaż o wyczynach księżniczki, ale potem, jak to w romantycznych komediach bywa, zakochują się w sobie, i - bla, bla, bla ;-) Całe szczęście że chociaż zakończenie jest bardziej realne niż wynikałoby to z konwencji gatunku - tak więc NIE będą żyli razem długo i szczęśliwie.
Atutami filmu byli na pewno aktorzy: Audrey Hepburn i Gregory Peck, sama data nakręcenia filmu: 1953 r. /teraz już tak się tego nie robi/, oraz to, że mogliśmy zobaczyć Rzym sprzed prawie 60 lat. W sklepach z pamiątkami w Rzymie do dzisiaj można kupić kalendarze, widokówki, breloczki, itp. z kadrami z filmu.
W filmie dziennikarz wraz z księżniczką odwiedzają najbardziej znane miejsca w Rzymie m .in. Schody Hiszpańskie, Koloseum, Victorianum, Bazylikę Santa Maria in Aracoeli, Pałac Senatorów na Kapitolu, Usta Prawdy, etc.
Jest to, hm, "romantyczna komedia" z 1953 r. w reżyserii Williama Wylera. Opowiada o spotkaniu księżniczki i amerykańskiego dziennikarza. Księżniczka podczas swojego pobytu w Rzymie daje nogę z pałacu, poznaje tegoż reportera który na początku nie wie kim ona jest, ale szybko odkrywa jej tożsamość, z czego ona oczywiście niemal do końca nie będzie zdawała sobie sprawy. Początkowo dziennikarz wraz z kolegą - fotografem planuje zrobić reportaż o wyczynach księżniczki, ale potem, jak to w romantycznych komediach bywa, zakochują się w sobie, i - bla, bla, bla ;-) Całe szczęście że chociaż zakończenie jest bardziej realne niż wynikałoby to z konwencji gatunku - tak więc NIE będą żyli razem długo i szczęśliwie.Atutami filmu byli na pewno aktorzy: Audrey Hepburn i Gregory Peck, sama data nakręcenia filmu: 1953 r. /teraz już tak się tego nie robi/, oraz to, że mogliśmy zobaczyć Rzym sprzed prawie 60 lat. W sklepach z pamiątkami w Rzymie do dzisiaj można kupić kalendarze, widokówki, breloczki, itp. z kadrami z filmu.
W filmie dziennikarz wraz z księżniczką odwiedzają najbardziej znane miejsca w Rzymie m .in. Schody Hiszpańskie, Koloseum, Victorianum, Bazylikę Santa Maria in Aracoeli, Pałac Senatorów na Kapitolu, Usta Prawdy, etc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
