sobota, 11 lipca 2015

Blarney in Bloom 2015

Dzisiaj w Blarney miał miejsce "Blarney in Bloom" - targi ogrodnicze a także rzemiosło lokalnych rękodzielników, pokaz drapieżnych ptaków, możliwość zwiedzania z przewodnikiem ogrodu roślin trujących jak również pocałowania /jeżeli ktoś jeszcze tego nie zrobił/ słynnego kamienia z Blarney.

Niestety - padało momentami dość intensywnie co miało wpływ na znacznie mniejszą niż przed rokiem liczbę odwiedzających. Nieco zdjęć z tego wydarzenia znajduje się w mojej galerii na fb: LINK.

/Powyżej: Blarney in Bloom 2015/

piątek, 10 lipca 2015

Harfistka na St. Patrick Street

Wśród muzyków grających na ulicach Cork wyraźnie wybijają się ci - grający na harfie. Piękna muzyka i piękny instrument, który w dodatku jest herbem Irlandii.

/Powyżej: harfistka na St. Patrick Street/

środa, 8 lipca 2015

Mosty w Cork: Michael Collins Bridge

Most Michaela Collinsa otworzono w Cork 19 listopada 1984 r. 

Uhonorowano w ten sposób uczestnika Powstania Wielkanocnego, założyciela i przywódcy IRA, który ostatnią noc swojego życia spędził w hotelu Imperial w Cork.

/Powyżej: Michael Collins Bridge/

wtorek, 7 lipca 2015

The Knitting Map

Zdążyłem na ostatni dzień wystawy "The Knitting Map" w Lewis Glucksman Gallery w Cork. 

I warto było. Oprócz tytułowego dzieła której autorami są Jools Gilson i Richard Povall, swoje prace wystawiali również Anni Albers i Jeremy Deller.

/Powyżej: wystawy w Lewis Glucksman Gallery/

poniedziałek, 6 lipca 2015

Polish Village na The Promenade Festival w Tramore

Od 3 do 5 lipca b.r. w Tramore k. Waterford miał miejsce The Promenade Festival. Było wiele atrakcji dla wszystkich - od najmłodszych po najstarszych, od teatrzyków kukiełkowych, przedstawień ulicznych, pokazów artystów, magików i cyrkowców po pokazy akrobacji lotniczych.  Nie zabrakło też polskiego akcentu.

/Powyżej: wejście do polskiej części festivalu w Tramore/

Wśród wielu stoisk lokalnych rzemieślników, rękodzielników i artystów itp. miała też miejsce "Polish Village", w której nasi Rodacy prezentowali swoje wyroby. Można było zjeść tradycyjne polskie potrawy, nabyć polski miód jak również unikalne ozdoby, biżuterię, zabawki, szkło dekoracyjne, tkaniny artystycznej, wyroby z wełny, polskie książki, itp., itd. Można tez było m.in. wziąć udział w warsztatach z wyrabiania świec z wezy pszczelej i pszczółek z papieru.

/Powyżej: Agnieszka na swoim stoisku z polskim miodem z z rodzinnej pasieki z Roztocza i świecami z wosku pszczelego/

Nie zabrakło też elementów tanecznych ;-) Panie wystawiające oferowane przez siebie produkty kilka razy zatańczyły również do piosenki "My Słowianie" Donatana i Cleo, zostając nagrodzone gromkimi brawami przez publiczność.

/Powyżej: "My Słowianie" na Polish Village/

Więcej zdjęć z festiwalu - w galerii na moim fb: LINK.

sobota, 4 lipca 2015

XXXII wizyta w Polsce (10): pomnik świni nad Wisłą

Spacerując bulwarem nad Wisłą w Krakowie można natknąć się na pomnik świni leżącej na stosie. To dyplomowa praca Mateusza Okońskiego pt. "Puryfikacja".

Miejsce artysta wybrał nie przypadkowo. Nieopodal mieści się galeria handlowa Kazimierz, kiedyś na jej miejscu znajdowała się dawna rzeźnia miejska z której spuszczano krew do Wisły.

/Powyżej: "Puryfikacja" Mateusza Okońskiego/

piątek, 3 lipca 2015

XXXII wizyta w Polsce (9): Muzeum PRL w Nowej Hucie

W dawnym kinie "Światowid" w Nowej Hucie otworzono Muzeum PRL. 

Na razie jest dość skromnie, więcej zdjęć i plansz niż eksponatów z prawdziwego zdarzenia, niemniej jednak dla młodszego pokolenia może to być cenna lekcja historii, a dla starszego - okazja do przypomnienia sobie lat dzieciństwa.

/Powyżej: dawne kino "Światowid", obecnie Muzeum PRL/

/Powyżej: Muzeum PRL w Nowej Hucie/

czwartek, 2 lipca 2015

XXXII wizyta w Polsce (8): Mad Max: Na drodze gniewu /3D/

Lata minęły od 3 części Mad Maxa. A dokładnie - lat 30. Z tym większą więc ciekawością obejrzałem kolejną część, chociaż już bez Mela Gibsona.


Ten film jest jak zdecydowana większość kontynuacji kultowych filmów z lat 80-tych: szybciej i głośniej, pytanie - czy lepiej? Pierwsze 3 części Mad Maxa miały swoisty klimat, część czwarta to świetne kino, ale główny bohater - w porównaniu z pierwowzorem - zdecydowanie nijaki, przytłoczony przez inne postacie a w szczególności przez Furiosę, którą brawurowo zagrała Charlize Theron. Feminizm zaczyna brać górę, nawet w filach akcji.

Niemniej - warto obejrzeć. Szczególnie w 3D ;-)

środa, 1 lipca 2015

XXXII wizyta w Polsce (7): 3

Tak jak uwielbiam sztukę współczesną, tak większość wystaw czasowych które mają teraz miejsce w MOCAKu - to jakieś totalne nieporozumienie.

Tematyka: gender, Żydzi, geje, Holocaust - i jeszcze dowalmy JP2 i B16. Rozumiem że lewactwo które najwidoczniej obsiadło MOCAK też ma swoje prawa do manifestacji przekonań, ale to co tam teraz pokazują ma tyle wspólnego ze sztuką, co sztuka mięsa u rzeźnika z Placu Nowego w Krakowie. Pierwszy raz w życiu z galerii sztuki współczesnej wyszedłem zniesmaczony - i to nawet nie tematyką co odgrzewaniem starych kotletów i brakiem jakiegokolwiek pomysłu. Myślałem że może im chodzi o zaszokowanie tematyką, szczególnie w takim połączeniu - ale też nie, to robiło wrażenie może ze dwie dekady temu.

Sorry, taki mamy klimat, świat idzie naprzód i epatowanie gołymi tyłkami płci obojga to trochę za mało gdy chce się dyskutować na poważne tematy. Przewietrzcie towarzysze nieco swoje salony, przestańcie pokazywać to co dawno widzieli już wszyscy - łącznie z takimi laikami jak ja - i wpuścicie do galerii młodych twórców o świeżym spojrzeniu.

/"I see I see I see" Krištofa Kintery/

Ale żeby nie było - wśród wystaw stałych pojawiła się nowa praca która przypadła mi do gustu: rzeźba czy też jak to określono - obiekt akustyczny i elektromechaniczny: "I see I see I see", której autorem jest Krištof Kintera.

Jedna jaskółka /czy też - kruk ;-)/ wiosny nie czyni, no ale - na bezrybiu i kruk ryba...