poniedziałek, 5 czerwca 2006

Parada gejów w Cork

Wczoraj, tj. w niedziele, ulicami Cork przemaszerowala barwna parada gejow. Mieszkancy licznie wylegli na ulice - w koncu taki widok w bylej katolickiej Irlandii jeszcze niedawno nalezal do rzadkosci.

/Na zdjęciu obok - fragment parady gejów na Patrick Street /

Jaki jest moj osobisty stosunek do gejow? Dosc tradycyjny. Nie mnie wydawac sądy, czy tym bardziej kogokolwiek potepiac. "Nie sądzcie, abyscie nie byli sądzeni..." oraz "kto jest bez grzechu - niech pierwszy rzuci kamieniem...". Totez osobiscie nic do gejow nie mam. Ich sprawa, ich wolnosc...

Jednak wolnosc kazdego czlowieka konczy sie tam, gdzie zaczyna sie wolnosc drugiego czlowieka.  Reasumujac: gejowskie knajpy? O.k. Jakikolwiek zamach na wolnosc heteroseksualnych osob? W zadnym wypadku! Gejowskie zwiazki cywilne usankcjonowane np. umowa notarialna w celu wspolnego zarządzania i dziedziczenia majatku? O.k. Gejowskie sluby? Nie - bo to zwykla parodia prawnego usankcjonowania naturalnych zwiazkow kobiet i mezczyzn.

O czyms takim, jak ządanie czesci gejowskich srodowisk prawa do adopcji dzieci - juz nie wspominam, bo to wg mnie chore... Skoro natura nie umozliwia zadnej homoseksualnej parze poczecia nowego czlowieka - skad ządanie prawa do jego wychowania? W normalnej rodzinie dziecko powinno czerpac wzorce osobowe zarowno od matki - jak i od ojca. Dwoch ojcow albo dwie matki? Nie!

Pamietajmy, ze jednak naprawde sa granice - ktorych przekroczyc nie wolno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz