niedziela, 25 października 2009

Kilbrittain Castle

Kilbrittain to miejscowość w hr. Cork, leżąca pomiędzy Bandon, Kinsale i Clonakilty.

Najważniejszym zabytkiem w Kilbrittain jest Kilbrittain Castle - który jest uważany za najstarszy zamieszkały zamek w Irlandii. Wybudowano go prawdopodobnie w 1035 r. Przez stulecia przechodził z rąk do rąk. W XVIII i XIX w. został znacznie rozbudowany. W 1920 r. zamek został częściowo spalony. W 1969 r. przeprowadzono w nim sporo prac remontowych.

/Powyżej: stoję przed Kilbrittain Castle/

Z informacji dostępnych w internecie wynika, że mieści się tam hotel, ogólnie dostępny dla turystów. Nie mogę tego potwierdzić. W chwili, w której piszę ten tekst, nie ma tam żadnego drogowskazu czy tablicy ze stosowną informacją. Na dziedzińcu nie było żywego ducha - poza psem, zresztą przyjaźnie nastawionym ;-) Kilka zaparkowanych samochodów wskazywało na to, że w środku na pewno ktoś mieszka, ale wejście na schody prowadzące do głównych drzwi były zagrodzone łańcuchem - więc nie próbowałem wchodzić. Obszedłem zamek dookoła, w sporej części jest on zrujnowany, rosnąca z drugiej strony zamku trawa sięga niemal pasa, ogólnie wygląda to wszystko na raczej zaniedbane, co dodatkowo wzbudza wątpliwości co do istnienia w tym miejscu hotelu. Być może był jakiś czas temu, być może zresztą - działa dalej, niemniej, gdyby trafił tam turysta chcący spędzić noc w tysiącletnich murach - przysłowiowo pocałowałby klamkę. Czy raczej - łańcuch...

Niemniej, jest to z pewnością urokliwe i warte zobaczenia miejsce. Oczywiście - należy pamiętać że jest to teren prywatny.

Kilka moich zdjęć można znaleźć w galerii: KLIK.

1 komentarz:

  1. :):):) trzeba znac tajemne wejscie:) poprzez lochy i dolne komnaty.glowne zostalo zamkniete ze wzgledow bezpieczenstwa (sliskie omszone schody) a i cala atrakcja to wchodzenie poprzez male krecone ciemne schody:) i zwiedzanie dolnych komnat gdzie dawniej miescily sie rozne rzeczy. Co do psa.... wabi sie Bejb i bardzo lubi aportowanie i wyczesywanie:) w zamku istotnie mesci sie hotel.... chodz ja nazwalbym to predzej motelem. klimat jest nieslychany!!!!! nawet udalo mi sie zlapac nietoperza obok mojego pokoju! czlowiek czuje sie tam jakby przeniosl sie w czasy sredniowiecza...
    skrzypiace drzwi... ciemne schody... rozne dziwne zakamarki... bajka!!!
    a co do wysokiej trawy.... kilka razy podchodzilem zeby ja skosic ale widok na zielone polany rzeke i ocean skutecznie odciagal moja uwage od trawy:) czlowiek siada i odplywa w marzeniach:)
    istotnie nie ma zadnych drogowskazow ani wskazowek ze miesci sie tam jakas baza noclegowa ale.... jak ktos chce sie dowiedziec to i tak sie dowie.
    obok zamku znajduja sie stajnie dla koni oraz prawdziwa chatka kowala (niestety wszystko zniszczyl huragan - ze stajni niewiele zostalo) wzdluz aleji dojazdowej rano i wieczorkiem kicaja szczesliwie dzikie kroliki. zamkiem opiekuje sie juz tylko Sylvia w chwili pisania tego komentarza, niestety Tim (RIP) zmarl kilka tygodni po moim wyjezdzie:(
    mieszkalem w tym zamku przez ok 3 tygodnie, wyjechalem pod koniec sierpnia, a Ty Piotrze widze ze byles w pazdzierniku. najpiekniejszy widok jest z dachu zamku zaluj ze nikogo nie zastales to miejsce jest magiczne. mam nadzieje ze w przyszlym roku odwiedze raz jeszcze zamczysko:) pozdrawiam Mateusz

    OdpowiedzUsuń