sobota, 21 marca 2020

Koronawirus w Cork /11/: szlabany z płynem do dezynfekcji, otwarte sklepy i gastronomia

Praca od poniedziałku do środy, 2 dni samoizolacji i nie wychylania nosa z domu, w końcu - trzeba zrobić jakieś zakupy. Najbliżej mam do Blackpool Shopping Centre. Przy wejściach ustawiono "szlabany" z informacją o koronawirusie i płynami do dezynfekcji rąk. Większość sklepów otwarta, w tym cała gastronomia, sporo klientów.

/Powyżej: "szlaban" z dozownikami z płynem dezynfekującym do rąk w Blackpool Shopping Centre/

W jednym ze sklepów kupuję nieco jednorazowych wkładek do butów. W pracy całą 12-godzinną zmianę stoję /oprócz przerw na posiłki, rzecz jasna/, więc takie wkładki naprawdę znacząco wpływają na mój komfort. Kupuję i wynoszę się jak najszybciej. Robię szybko zakupy spożywcze już tylko w polskim sklepie Polonez a omijam te większe, jak Dunnes Stores czy Aldi, wychodząc z założenia /być może błędnego/ że mniejszy a do tego "etniczny" sklep generuje mniejszą ilość klientów a tym samym - zmniejsza szansę zarażenia się. Niemniej, przechodzę zarówno obok Aldika jak i Starbucksa. Przez szybę widzę że i tu i tam pełno klientów. No ale kawę - chyba można wypić w domu?

/Powyżej: otwarty Starbucks na Blackpool w Cork/

Taka ciekawostka: wszędzie podaje się info o konieczności zachowania odpowiedniego dystansu, pytanie - jakiego? W Aldi jest to minimum 2 metry ale już we wspomnianym wyżej Starbucksie - wystarczy tylko metr. Ot, teoria względności w praktyce. Na koniec, dla odnotowania: wszyscy sprzedawcy mają już gumowe rękawiczki, niektórzy przechodnie zaczynają nosić maski.

/Powyżej: info na drzwiach Aldi na Blackpool w Cork/

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza