Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Killarney. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Killarney. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2024

Killarney Pumpkin Farm

Wybraliśmy się do Killarney Pumpkin Farm, farmę dyń nieopodal Killarney. Był labirynt z kukurydzy, chatka czarownicy, zabawy z wodą, zjeżdżalnia wykonana z dwóch rur przemysłowych, itp., itd. Generalnie: było ciekawie i mocno halloweenowo, ale Patryczkowi bardzo się podobało ;-) Dla porównania - zapraszam do obejrzenia moich wpisów z farmy dyń w Modlnicy: LINK.

Poniżej - kilka zdjęć, filmik z farmy można zobaczyć na moim YT: LINK.










wtorek, 24 września 2019

Killarney: St. Mary's Well

Nieopodal centrum Killarney znajduje się St. Mary's Well, źródło św. Marii. Swoją nazwę bierze od pobliskiego kościoła, niegdyś rzymskokatolickiego, obecnie protestanckiego. 

Samo źródło jest znane od 1302 roku, leżało na terenie większego kompleksu religijnego, woda z niego była używana do chrztów a także uważano ją za lek na ból gardła i oczu. Było też miejscem pielgrzymek a 15 sierpnia każdego roku w święto Wniebowzięcia NMP wokół źródła odbywały się procesje połączone z odmawianiem różańca. Następnie wierni obmywali wodą twarz i oczy a w przyniesionych przez siebie naczyniach zabierali ją do domu. W 1850 r. źródło zostało zabudowane, schody prowadzą w dół do samej studni, teraz zakratowanej i niedostępnej, ale wodę z niego ciągle można czerpać za pomocą znajdującego się przy niej kranika. Dach został dodany później, już w XX wieku.

Ze źródłem wiążą się dwie legendy, obie dotyczą podobno żyjącego tam niegdyś pstrąga ;-) O innych "świętych źródłach" w Irlandii można przeczytać na moim blogu tutaj: LINK.

/Powyżej: St. Mary's Well w Killarney/

poniedziałek, 23 września 2019

Riverdance w Killarney

Wybraliśmy się do Killarney na Riverdance. Przed występem - spędziliśmy popołudnie w tym pięknym miasteczku i jego okolicy.

Czym jest Riverdance? Za Wikipedią: to wokalno-taneczne widowisko oparte na tradycji i kulturze irlandzkiej, które rozpowszechniło modę na naukę, szkoły i konkursy tańca irlandzkiego na całym świecie. Po raz pierwszy show wykonano 30 kwietnia 1994 roku podczas Konkursu Eurowizji w Dublinie.

Jak wrażenia? Świetne. Trochę irlandzkiej mitologii, nawiązanie do emigracji Irlandczyków, nieco solowych partii instrumentalnych, itp. Sam finał można było filmować, z czego wszyscy, łącznie ze mną, skwapliwie skorzystali ;-)

/Powyżej: Riverdance w Killarney/


/Powyżej: finał występu/

niedziela, 22 września 2019

Niedziela w Killarney

Niedzielę spędziliśmy w Killarney, gdzie wybraliśmy się na przedstawienie Riverdance. Przed występem spędziliśmy popołudnie w tym pięknym miasteczku i jego okolicy. 

Najpierw pojechaliśmy do leżącego nieopodal Aghadoe, żeby podziwiać panoramę jezior i gór Killarney. Później udaliśmy się do centrum miasta na spacer - i na obiad rzecz jasna ;-)

Bardzo lubię Killarney. Byliśmy tutaj już wiele razy, ale zawsze odkrywamy coś nowego /tym razem - np. St. Mary's Well/. Agnieszka nazywa je "irlandzkim Zakopanem" - i coś w tym jest. Tutaj wybraliśmy się na pierwszą wycieczkę poza hrabstwo Cork, tutaj przywozimy wszystkich odwiedzających nas gości, tutaj w końcu odebrałem irlandzkie obywatelstwo a kilka miesięcy później w tej samej sali obejrzeliśmy rewelacyjny Riverdance. Tak więc - same miłe wspomnienia ;-)

/Powyżej: jemy obiad w Khao Asian Street Food/

wtorek, 30 kwietnia 2019

Polskie puby i restauracje w Irlandii: Desire Kitchen at West End w Killarney

Po uroczystości związanej z przyznaniem irlandzkiego obywatelstwa, poszliśmy na obiad do Desire Kitchen at West End, restauracji prowadzonej przez naszych Rodaków. Agnieszka zjadła roladę śląską i szarlotkę a ja ruskie pierogi i sernik. Pyszne!

/Powyżej: Desire Kitchen at West End i nasz obiad/

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Jak zostałem Irlandczykiem ;-)

Dzieje Apostolskie, 22: 27 Trybun przyszedł i zapytał go: «Powiedz mi, czy ty jesteś Rzymianinem?» A on odpowiedział: «Tak». 28 «Ja za wielką sumę nabyłem to obywatelstwo» - odrzekł trybun. A Paweł powiedział: «A ja mam je od urodzenia». A ja? Jedno obywatelstwo mam od urodzenia, a drugie właśnie nabyłem za pewną sumę ;-) Dzisiaj, na specjalnej uroczystości w Killarney Convention Centre, odebrałem stosowny certyfikat.

Oprócz mnie, irlandzkie obywatelstwo przyjęło dzisiaj ponad 2400 osób z ponad 90 krajów. Najwięcej było nas właśnie z Polski: 406 osób, UK: 309, Rumunii: 218, Indii: 186 i Nigerii: 99.


Półtora roku temu irlandzkie obywatelstwo otrzymała moja żona, Agnieszka. Zrobiła to po, nie ukrywam, moich długich namowach. Ale ja sam do niedawna wahałem się czy o nie wystąpić. Mogłem to zrobić już 10 lat temu ale początkowo w ogóle o tym nie myślałem. Najpierw całkiem poważnie byłem przekonany że wkrótce po naszym wejściu do UE zostaną wprowadzone dokładnie takie same dla wszystkich unijne paszporty a tym samym - jedno unijne obywatelstwo, więc zostałbym z tym irlandzkim jak Himilsbach z angielskim. Lata mijały, wbrew pozornym ruchom i deklaracjom tak naprawdę nic takiego się nie wydarzyło, i dzięki Panu Bogu za to. Ale w czerwcu 2016 roku mieszkańcy Wielkiej Brytanii zadecydowali o brexicie. Podobne głosy, o irexicie, zaczęły pojawiać się też w Irlandii jak i w innych krajach.

Czyli - Unia Europejska nie jest dana raz na zawsze a brexit może spowodować efekt domina, bo coraz więcej narodów żyjących w UE jest niezadowolona z rządów lewackich biurokratów, jak również z braku solidarności i wyraźnym stale utrzymujących się podziale na "starsze i mądrzejsze" kraje "starej" UE i na te które dołączyły później, więc powinny siedzieć cicho, otwierać u siebie kolejne zachodnie korporacje wypłukujące gotówkę z ludzi, którym nie pozostaje nic innego jak emigracja do tych "starszych i mądrzejszych" jako tania siła robocza. W tej sytuacji wyrobienie sobie irlandzkiego obywatelstwa może nie być wcale takim złym pomysłem.


Druga kwestia - planujemy powrót do Polski a za kilkanaście lat istotne staną się dla mnie, o ile rzecz jasna dożyję, kwestie emerytalne, w tym i za lata przepracowane tutaj. Z irlandzkim paszportem, jak mniemam, nikt mi nie będzie robił z tym problemów. Ponadto, spędziłem tutaj 1/3 życia, a życia zawodowego - nawet połowę. Poznałem historię tego kraju i zwiedziłem go wzdłuż i wszerz. Trudno ukrywać że związki z Irlandią mam - i raczej będę miał.

Trzecia wartość dodana - swoboda podróżowania np. do Wielkiej Brytanii, gdzie nawet po brexicie obywatele Irlandii nie powinni napotkać żadnych ograniczeń, w przeciwieństwie do obywateli innych państw. Oczywiście, o ile ten brexit z końcu nastąpi, bo póki co ich wyjście z UE to jakaś tragifarsa. Ale kiedy w końcu do tego dojdzie, na pewno będę chciał tam pojechać żeby na własne oczy przekonać się czy im to wyszło na dobre, czy niezazbytnio. Bo mediom - od dawna - nie ma co wierzyć.

Reasumując, to właśnie brexit był dla mnie tym ostatecznym argumentem za tym, żeby wystąpić o irlandzkie obywatelstwo. Nie tylko zresztą dla mnie: jak czytałem sporo osób właśnie po "brexitowym" referendum wpadło na ten sam pomysł. Tak naprawdę co najmniej połowa moich znajomych ma już to obywatelstwo albo oczekuje na przyznanie. Tym bardziej - że otrzymać jest je stosunkowo łatwo jak i to że Polacy legalnie mogą posiadać obywatelstwa innych państw, co nie w każdym kraju jest dozwolone.


Wracając do samego uzyskania irlandzkiego obywatelstwa /nie należy mylić z wyrobieniem paszportu, to odrębna chociaż powiązana kwestia/: powinien je otrzymać każdy kto jest tutaj minimum 5 lat, pracuje przez ten czas i nie popełnił żadnego przestępstwa. Dodatkowo trzech Irlandczyków "z urodzenia" musi potwierdzić pisemnie że kandydat do otrzymania tegoż obywatelstwa jest im znany i godny zaufania. Jest też trochę papierkowej roboty czego osobiście nienawidzę i przez to też zwlekałem z tym dłużej niż powinienem: trzeba wypełnić spory formularz z obowiązkową wizytą u prawnika który potwierdzi zawarte w nim dane, za każde z tych 5-ciu lat oprócz P60 trzeba dodatkowo przedstawić kolejne dokumenty potwierdzające zamieszkanie tutaj /pisma, rachunki, itp./, do tego przetłumaczone akty urodzenia, małżeństwa, itd, itp. Niby wszystko proste, ale sporo tego było.

Kiedy już wszystko skompletowałem i wysłałem, polecono mi dodatkowo przedstawić... pismo od mojego lekarza z raportem medycznym za każdy rok. Dziwna rzecz, bo przez te 15 lat tutaj byłem u lekarza 3 razy i to zawsze prywatnie: raz u dentysty, raz po tygodniowe zwolnienie z powodu skręconej w Polsce kostki i raz z powodu przedłużającego się przeziębienia, na które dostałem dwa syropy - jeden z nich był ohydny więc go nie piłem a drugi brałem jak sobie przypomniałem. Tyle. Również w Polsce od prawie 25 lat jedyny lekarz jakiego odwiedzałem, to dentysta. Skąd więc to pytanie o raporty medyczne? Być może dotyczy ono wszystkich powyżej pewnego wieku, a być może to kaprys urzędnika - nie wiem. Wiem natomiast że niektórzy otrzymywali jeszcze dziwniejsze polecenia. No cóż, wziąłem to co na jednej kartce papieru dostałem od lekarza i napisałem list z wyjaśnieniem że więcej nie mam, bo - nie choruję.

Wkrótce później przyszedł list z informacją że moja aplikacja została rozpatrzona pomyślnie i poproszono o wysłanie zdjęć i , oczywiście, kolejnego czeku /generalnie całość kosztów związanych z uzyskaniem obywatelstwa to mniej więcej - 1300 euro: 170 euro przy składaniu dokumentów, 950 euro po uzyskaniu obietnicy przyznania tegoż obywatelstwa + koszty prawnika, tłumaczeń, wysyłki listów poleconych, itp.. Już tydzień później dostałem ostatni już list z zaproszeniem na oficjalną ceremonię nadania obywatelstwa, która tym razem odbyła się w Killarney /do niedawna miało to miejsce tylko w Dublinie, bodajże od zeszłego roku jest również w tym mieście/.


Jak ta ceremonia będzie wyglądała, mniej więcej już wiedziałem po tej u Agnieszki, tyle że tam siedziałem na widowni jako gość a ona składała przyrzeczenie, a teraz - było odwrotnie. Niemniej tak samo jak ona dostałem stosowny certyfikat potwierdzający nadanie mi irlandzkiego obywatelstwa /który dumnie trzymam na każdym zdjęciu powyżej ;-) /oraz małą przypinkę z irlandzką flagą. Wysłuchałem też dokładnie tych samych przemówień, co półtora roku temu gdy obywatelstwo odbierała Agnieszka. No cóż, pewnie trudno wymagać by co roku pisali nowe. Następnie wraz z kilkaset innymi "nowymi Irlandczykami", w większości spoza Europy, złożyłem dosłownie 2-zdaniowe przyrzeczenie wierności państwu i narodowi irlandzkiemu - i już.

Co dalej? Teraz mając obywatelstwo, będę chciał wyrobić sobie irlandzki paszport. Mam nadzieję że za 2-3 miesiące będę mógł o tym również obszernie napisać ;-)

Kilka zdjęć z tego wydarzenia można zobaczyć w galerii na moim FB: LINK.

niedziela, 28 kwietnia 2019

Killarney - 14 lat później

Jutro podczas uroczystości w Killarney Convention Centre mam otrzymać irlandzkie obywatelstwo. Przyjechaliśmy do Killarney dzień wcześniej, zatrzymaliśmy się w Killarney Riverside Hotel i spędziliśmy popołudnie na spacerze po tym pięknym miasteczku.

Killarney to swego rodzaju odmiana polskiego Zakopanego, oczywiście w bardzo dużym uproszczeniu. Byliśmy tutaj i w jego okolicach już wiele razy. Z reguły zawsze gdy mamy gości z Polski - jest to jeden ze stałych punktów wycieczek. Ale najpierw przyjechaliśmy tutaj sami, w listopadzie 2005 roku i była to jedna z naszych pierwszych wycieczek poza hrabstwo Cork. To już 14 lat temu, a zdawałoby się że nie tak dawno. Czas ucieka, Wieczność czeka ;-)

Poniżej - kilka zdjęć z Ross Castle, tych sprzed 14 lat zrobionych jeszcze aparatem na film i tych z dzisiaj, zrobionych telefonem:







wtorek, 20 kwietnia 2010

Muckross Farms

Muckross Farms - to skansen w okolicy Killarney, w którym możemy poznać życie mieszkańców irlandzkich wsi sprzed wieku. To świetne miejsce na dłuższy spacer, w trakcie którego możemy zaglądać do znajdujących się po drodze domostw z dawnym wyposażeniem. W domach napotkamy ich "mieszkańców", ubranych w tradycyjne stroje i krzątających się po obejściu, z którymi możemy uciąć sobie pogawędkę. Pomiędzy poszczególnymi gospodarstwami kursuje bezpłatny bus, co ułatwia zwiedzanie osobom starszym i niepełnosprawnym.

Poniżej - kilka zdjęć:







wtorek, 6 kwietnia 2010

Killarney: Wodospad Torc

Wodospad Torc jest tylko jednym z wielu w okolicach Killarney, ale jest najpiękniejszy.

Wodospad ma 18 metrów wysokości i znajduje się ok. 7 km od Killarney. Jego huk słychać na długo przed tym, zanim się go zobaczy. Swoją nazwę wodospad bierze od jednej z irlandzkich legend: "Torc" w języku irlandzkim znaczy "dzik". Wg jednej z legend w pobliżu wodospadu zaczarowany dzik zabił Fionn Mac Cumhail - legendarnego bohatera.

Według legendy, to właśnie Fionn Mac Cumhail zbudował Groblę Olbrzyma, po której miał przejść suchą nogą do Szkocji. Pewnego razu zaś, wyrwał z ziemi część Irlandii, aby rzucić nią w swojego przeciwnika, lecz nie trafił i kawał ziemi wylądował w Morzu Irlandzkim, stając się Wyspą Man, z kolei miejsce z którego zaczerpnął ziemi, zostało jeziorem Lough Neagh.

/Powyżej: wodospad Torc/

Poniżej - wodospad Torc:

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Wycieczki z MyCork: Killarney

W wielkanocny poniedziałek, 5 kwietnia b.r. w ramach projektu "Wycieczki z MyCork" pojechaliśmy na wycieczkę do Killarney. "Wycieczki MyCork" są projektem Stowarzyszenia MyCork, koordynatorką tego projektu jest Agnieszka Chwaja.


/Na zdjęciu: uczestnicy wycieczki na przystani przy Ross Castle/

Wyjechaliśmy z Cork ok. godz. 9.00. Tak jak poprzednio, wszyscy uczestnicy wycieczki bezpłatnie otrzymali od nas wydrukowane mini-przewodniki po miejscach jakie zaplanowaliśmy zobaczyć, oraz - tym razem z okazji świąt, słodką niespodziankę ;-)

Po dotarciu do Killarney i chwili przerwy podjechały zarezerwowane przez nas dorożki, które zawiozły nas przez przez Park Narodowy w Killarney (Killarney National Park) do zamku Ross (Ross Castle). Następnie z przystani przy zamku udaliśmy się w rejs po jeziorach Killarney. Po zakończeniu rejsu i zrobieniu pamiątkowej fotografii uczestników wycieczki mieliśmy kolejną krótką przerwę, w trakcie której wszyscy chętni mogli obejrzeć Ross Castle.

Następnie udaliśmy się do wodospadu Torc, a później do Muckross House, gdzie mieliśmy ok. 2 godzin czasu wolnego, w trakcie którego można było indywidualnie zwiedzać ww. dom lub Muckross Farms - swego rodzaju skansen przedstawiający dawne życie na irlandzkiej farmie, a także coś zjeść i pospacerować po ogrodach Muckross House.

W drodze powrotnej odbył się quiz z nagrodami ufundowanymi przez MyCork, dotyczący właśnie zakończonej wycieczki oraz samego Stowarzyszenia MyCork. Pogoda, mimo wszystko, dopisała, humory także, wycieczka była więc bardzo udana:-)

Poniżej: filmik z wycieczki:

niedziela, 27 lipca 2008

Jeziora Killarney

Dwadzieścia tysięcy lat temu cofający się lodowiec pozostawił po sobie w okolicy dzisiejszego Killarney trzy głębokie jeziora: Lough Leane, Middle Lake i Upper Lake.

Na przystani przy Ross Castle możemy wsiąść do "wodnego autobusu" i wybrać się w około godzinny rejs po jeziorach Killarney. Fantastyczne widoki - gwarantowane :-)

/Na zdjęciu: jestem w "wodnym autobusie", kapitan lustruje przez lornetkę okolicę :-)/

sobota, 26 lipca 2008

Ross Castle

Ross Castle to typowy irlandzki średniowieczny zamek naczelnika rodu. składa się się z domu - wieży, stojącego na środku kwadratowego dziedzińca, otoczony murami na rogach których znajdowały się obronne baszty.  Leży nad jeziorem Lough Leane w Killarney National Park. Nie jest znana dokładna data wybudowania zamku, szacuje się ją na XIV/XV wiek.

Ross Castle to ostatnia twierdza w Irlandii, która stawiała opór wojskom Olivera Cromwella w czasie jego kampanii w latach 1649 - 1653. Zamek poddano dopiero po ostrzale artyleryjskim prowadzonym z łodzi. W 1979 zamek przeszedł na własność Republiki Irlandii, wtedy - po odrestaurowaniu - udostępniono go zwiedzającym.

Kilka zdjęć Ross Castle - poniżej:




piątek, 25 lipca 2008

Muckross House

Muckross House - to rezydencja w stylu wiktoriańskim, położona nad jeziorem Muckross w Killarney National Park. Dom pochodzi z XIX wieku i jest udostępniony dla zwiedzających.

/Na zdjęciu: Muckross House/

Budowę Muckross House rozpoczęto w 1839 r. a ukończono w 1843 r. Około roku 1850 założono olbrzymi ogród. Zrobiono to w ramach przygotowań do wizyty królowej Wiktorii, która gościła tam przez 2 dni w 1861 r. Jak widać, do tej 2-dniowej wizyty przygotowywano się ponad 10 lat...

Dom jest udostępniony dla zwiedzających, wewnątrz możemy obejrzeć jak w XIX - wieku mieszkała arystokracja w Irlandii: od najbardziej wystawnych pokoi, poprzez sypialnie, kuchnie i łazienki.

Kilka moich zdjęć z wycieczki do Killarney znajduje się tutaj: http://picasaweb.google.com/piotr.slotwinski/Killarney.

czwartek, 24 lipca 2008

Ladies View

Ladies View - to jeden z najbardziej znanych punktów widokowych w Irlandii, znajdujący się na terenie Killarney National Park. Swoją nazwę ten punkt widokowy zawdzięcza damom dworu królowej Wiktorii, które - w trakcie wizyty w 1861 roku - zostały zafascynowane rozpościerającym się krajobrazem.

/Powyżej: Ladies View/

Poniżej - filmik, chociaż przy innej pogodzie:

poniedziałek, 21 listopada 2005

Dorożką po Killarney

W miniona niedziele wraz z Agnieszką byliśmy w Killarney. Irlandzka nazwa Killarney to Cill Airne, czyli "Kosciol Tarniny". Jest to niewielka - ale bardzo malownicza miejscowosc opisywana w praktycznie wszystkich przewodnikach po Irlandii. Od Cork - to 1,5 godziny jazdy autobusem - w jedna strone.

Podajac za onetowym przewodnikiem:
"W Killarney trudno o ciekawe zabytki architektury, ale warto tu przyjechac ze wzgledu na piekno najblizszych okolic. Zapowiedzia wrazen, jakie czekaja na turystow sa trzy jeziora: Lough Leane (Jezioro Dolne), Muckross Lake (albo Middle Lake, Jezioro Srodkowe) i Upper Lake (Jezioro Gorne). Za nimi majacza wzniesienia Macgillycuddy Reeks, najwyższych gor Irlandii, ktorych wysokosc tylko gdzieniegdzie przekracza 900 m; ich wieksza czesc wyrasta w granicach rozleglego Killarney National Park (Park Narodowy Killarney) (...) Killarney odznacza sie nieco chaotyczna zabudowa, a jedynym wyrozniajacym sie budynkiem jest strzelista neogotycka katedra, wzniesiona w 1855 r. przez Augustusa Pugina. W czasie Wielkiego Glodu, kiedy na piec lat przerwano wszystkie prace murarskie, jej zadaszona czesc sluzyla jako szpital dla ofiar glodu i chorob; drzewo na trawniku wyznacza miejsce masowego grobu z tego okresu."

 /Powyżej: wraz z Agnieszką przed Ross Castle/

Bazujac na onet-owym przewodniku - oraz na doswiadczeniach mojego kolegi z pracy, poczatkowo postanowiliśmy szerokim lukiem omijac dorozkarzy oferujacych przejazdzke. Przed wygorowanymi cenami ostrzegal zarowno internetowy przewodnik, jak i moj kolega, ktory w ubieglym roku zaplacil 30 euro za raptem 15 minutowa przejazdzke po kilku uliczkach. Jednak - troche sie zmienilo (moze dlatego, ze to poza sezonem - i o klienta trudniej? Nie wiem.)

"Moj" dorozkarz za 35 euro zaoferowal nam poltoragodzinna przejadzke po najciekawszych miejscach - wraz z relacjonowaniem "na zywo" tego co to po drodze mijalismy. Ba, nawet zchodził z dorozki zeby nam zdjecia zrobic :-) Totez - ja osobiscie polecam.

Jednak pamietajcie, aby najpierw dokladnie zapytac o dlugosc podrozy. Bo moze sie okazac, ze znowu traficie na jakiegos 15-minutowca... Dodam, ze podana kwota jest oplata za wynajecie dorozki, a nie od kazdej osoby.

Pojezdziliśmy po parku, zawiezieni zostaliśmy na malowniczy zamek Ross Castle, posluchaliśmy irlandzkich opowiesci, podziwialiśmy piekno przyrody. Warto bylo!

/Powyżej: na Ross Castle/