niedziela, 31 października 2004
Powódź...
niedziela, 3 października 2004
Safe Pass
Na zdjeciu trzymam ja w dloni, dzieki czemu od razu widac jakiej jest wielkosci.
Jak juz pisalem, bez safe-pass znalezienie pracy (nawet na czarno) na budowie w Irlandii jest praktycznie niemozliwe. Safe-pass jest jest pierwsza rzecza sprawdzana przy przyjeciu do pracy. Do tej pory uzywalem "papierowego" zaswiadczenia, oczywiscie wszedzie honorowanego, jednak co karta, to karta :-)
sobota, 25 września 2004
Dzień w pracy
Cork ma bardzo nieciekawy dworzec :-( Architektura jak u nas z czasow PRL, ale wkrotce mają go przebudować.Ok. 7.15-7.25 (tu nikt nie przejmuje sie czasem) wsiadam do mojego autobusu ktorym dojezdzam do pracy. Ok. 7.50 w budynku ochrony podpisuje liste obecnosci, i wolnym krokiem :-) zblizam sie do mojej budowy:
O 8.00 zaczynam prace. Mam 2 polgodzinne przerwy na lunch: o 10.00 i 13.00 (chociaz tutaj przewaznie uzywa sie formatu 12-godzinnego, czyli - o 1.00).Pozniej jest z reguly odwrotnie :-) czyli: budynek ochrony, autobus, i moja ulica :-)
I tak minal kolejny dzien... Nudno? Niekoniecznie :-)
wtorek, 21 września 2004
Jedna umywalka, krany dwa
/Na zdjęciu obok: umywalka przy kantynie na "mojej" budowie/Nie jest to za bardzo praktyczne, bo ma sie do wyboru albo goraca - albo zimna wode... O taka posrodku trudno, ale - zawsze jest jakieś wyjście: widziałem juz "wynalazek" w postaci gumowego przewodu który miał 3 "wejścia": 2 nakładało się na obydwa krany, a trzecim - leciała woda o dogodnej temperaturze, już "zmieszana".
Oczywiście "normalne" umywalki również są dostępne, przynajmniej w miejscach gdzie jest duży przepływ ludzi z całego świata.
Mi osobiście - taka się podoba. Przynajmniej jest ciekawie ;-)
niedziela, 19 września 2004
Buduję kino
Znowu centrum handlowe, tyle ze inne niz poprzednio - w tym poprzednim firma dla ktorej pracowalem zakladala jedynie szalunki pod fundamenty, zroblismy swoje i podziekowali nam. No i wlasciciwie ja buduje przede wszystkim kino, chociaz czasami "oddelegowuja" mnie gdzie indziej. Wczoraj pomagalem zakladac ruchome schody.

poniedziałek, 30 sierpnia 2004
Irlandzkie ciekawostki
Pierwsza rzeczą jaka mnie zaskoczyła po przyjeździe do Irlandii były - gniazdka (kontakty) elektryczne. Są na 3 "bolce", także nasze wtyczki nie pasują :-(
/Powyżej typowe irlandzkie gniazdko elektryczne (podwójne - po lewej włączona wtyczka - od mojego telefonu :-)/Druga z nietypowych rzeczy są rejestracje samochodowe. Pierwsze dwie cyfry oznaczają datę pierwszej rejestracji, także od razu widać kto czym jeździ :-)
No i policja. Na całym świecie policja - to policja. Mniej lub bardziej fonetycznie jest ta nazwa podobna. Jednak w Irlandii policja nazywa się... GARDA :-)
O takiej drobnostce jak ruch lewostronny, nawet nie ma co wspominać :-)
Natomiast mnie ostatnio spotkała inna "ciekawostka": otóż mój nowy (być może) boss przywiózł z jednej ze swoich licznych podróży żonę, rodowitą Chinkę. Jej imienia niestety powtórzyć nie potrafię :-) Zaszło zabawne nieporozumienie, kiedy zamieniłem z nią parę slow:
- Good morning. I'm Peter, from Poland - się przedstawiłem
- Ja Cie Kocham - odpowiedziała poprawna polszczyzna (choć z mocnym akcentem).
Musiałem wyglądać na mocno zaskoczonego, wiec pospieszyła z wyjaśnieniami. Jak się okazało, parę lat temu ktos, gdzieś nauczył ja trzech zwrotów po polsku: "dzień dobry", "dobranoc" - i właśnie "ja cie kocham". Ponieważ to było parę lat temu, po prostu jej się pomyliło. Mówiąc "ja cie kocham", była przekonana ze mówi mi "dzień dobry" :-)
Wyjaśniliśmy nieporozumienie :-) i zamieniliśmy zdawkowo parę slow o - a jakże - irlandzkiej pogodzie (skarżyło się biedactwo, ze mimo ze mieszka tu od roku nie może się przyzwyczaić do tego wyspiarskiego klimatu).
Ot, jeszcze jeden paradoks: Polak, w Irlandii, rozmawia z Chinką - po angielsku :-)O innych "irlandzkich ciekawostkach" napisałem TUTAJ.
poniedziałek, 23 sierpnia 2004
Od dzisiaj stale beda fotki
Co do pracy - to coz - poprzednia sie skonczyla (zakladalismy szalunki pod fundamenty, zrobilismy swoje i podziekowali nam). Teraz pracuje na innej budowie (zakladam plyty gipsowo - kartonowe, tak sie to chyba nazywa). Dzisiaj wolne, bo irlandzcy stolarze wybudowali krzywe sciany - no i musza je poprawiac, tak zebysmy mogli dalej te plyty zakladac.
Coby jakos ten dzien wykorzystac, zaraz pojde na lekcje angielskiego (sa bezplatne - organizowane przez tutejszy klub pracy - ale wcale nie trzeba byc zarejestrowanym bezrobotnym, czy w ogole bezrobotnym, ot wystarczy podac swoje imie :-)
Ba, podobnie dziala tutejsze biuro pracy - jesli mozna je tak nazwac. Jest to po prostu sala ze specjalnymi - bardzo prostymi w obsludze komputerami, gdzie nie pytajac nikogo o nic, ani tez nigdzie sie nie rejestrujac, itd., itp., mozna sobie samemu wyszukac i wydrukowac interesujaca oferte pracy.
Obok: sala z komputerami w tutejszym biurze pracy, na pierwszym planiej - opisany przeze mnie prosty w obsludze komputer (bez klawiatury, oferty pracy wyszukuje sie dotykajac palcem monitor), za pomoca ktorego mozna sobie wyszukac (i wydrukowac) odpowiednie oferty pracy.Na zyczenie - mozna tez z tego biura od razu bezplatnie zadzwonic do pracodawcy. Kiedy sobie przypomne nasze "urzedy pracy" - to samopoczucie od razu mi sie pogarsza.
Ponadto dzialaja tutaj biura ktore bezplatnie pomagaja w wyszukaniu zakwaterowania, sa tez miejsca gdzie mozna - bezplatnie - napic sie kawy, zjesc cieply - i nie tylko - posilek (bez ograniczen, limitow, itp. - tzw. szwedzki stol), przeczytac gazete, bezplatnie napisac i wydrukowac dowolna ilosc CV...
Dopiero bedac tutaj - widze odleglosc jaka dzieli nas od normalnosci (no, chyba ze to nie jest normalne, ale ja w takim razie wole ta "nienormalnosc")... Dodam, ze tutaj nie ma praktycznie bezrobocia (jezeli ktos jest Irlandczykiem i nie ma pracy - to po prostu woli jej nie miec...)
czwartek, 12 sierpnia 2004
Buduję centrum handlowe
Od poniedziałku zacząłem nową pracę. W poprzedniej niestety zaczęli coś kombinować z wypłatami, ciągle czekam na pieniądze za ostatni tydzien. Myśłałem że takie numery tutaj się nie zdarzają - ale jednak... Buduję centrum handlowe w Ballincollig. Dostalem bialy kask, żółtą kamizelke i specjalne twarde obuwie :-) Dookola mnie jezdza jakies ogromne maszyny, przeznaczenia niektorych z nich na razie nie potrafie odgadnac - pierwszy raz w zyciu pracuje na budowie - w dodatku tak dużej.
Poniewaz dopiero zaczynamy budowac, krajobraz jest tutaj jak na Marsie, ogromny teren, same kamienie, i my, jakby trochę nie z tego swiata :-)
poniedziałek, 2 sierpnia 2004
No safe pass - no job...
Kilka osob wyslalo do mnie e-maile z pytaniami o prace w Irlandii. Wiec: praca jest, ale jest tez coraz wiecej chetnych. Sporo Polakow - jak slyszalem - po 2-3 tygodniach bezkutecznego szukania zdecydowalo sie wracac. Z drugiej strony - rusza coraz wiecej budow (np. Cork ma byc uropejska stolica w 2005 r.), wiec i pracy jest coraz wiecej - ale dla wykwalifikowanych osob.
No i jezyk...
niedziela, 18 lipca 2004
O kosciele, hostelu i irlandzkich bezrobotnych
Bezrobotni w Irlandii maja zapewnione komfortowe warunki. Wiem - bo mieszkam teraz w takim hostelu przeznaczonym wlasnie dla ludzi bez pracy, ewentualnie z roznymi problemami. Co nie znaczy - ze ja mam problemy :-) Po prostu udalo mi sie znalezc miejsce w takim hostelu i to zupelnie przypadkowo. Niestety, z racji ze pracuje - tylko na pare tygodni.
Za 40 euro tygodniowo dostalem jednoosobowy pokoj z pelnym wyzywieniem, 4 posilki dziennie z których i tak, poza sniadaniem, nie korzystam, bo caly dzien jestem w pracy. Z tymze jezeli jest sie bezrobotnym - to sie w ogole nie placi, ale jeszcze dostaje 140 euro tygodniowo. Do tego dwie sale telewizyjne, dla palacych i niepalacych, itp. Co prawda atmosfera troche wiezienna, sami faceci, dla kobiet sa oddzielne tego typu hostele - ale mi sie podoba, ma swoj klimat ;-) Szkoda, ze na tak krotko, ale dobre i to.



