Zbliża się setna rocznica zatonięcie Titanica (15 kwietnia). Z tej okazji w Cobh, przed stu laty zwanym Queenstown, ostatnim porcie do którego zawinął ten parowiec, przygotowano szereg atrakcji. Chociaż była to wielka tragedia, teraz świętuje się ją niemal na wesoło. Wynika to trochę z upływu czasu, a trochę - z irlandzkiego charakteru.
Byłem dzisiaj w Cobh, głównie po to żeby zobaczyć Balmoral, statek który dla uczczenia tej rocznicy wyruszył w identyczny rejs jak Titanic. Na pokład zabrano dokładnie tyle samo osób, dodam - ubranych w stroje z epoki. Pasażerowie mają zjeść identyczną kolację do tej samej muzyki jak pasażerowie Titanica w noc przed zatonięciem. Po dopłynięciu na miejsce katastrofy - mają wrzucić do wody kwiaty.
Statek wypłynął, tak jak Titanic, z Southampton w Anglii. Z ciekawostek: chcąc dotrzeć na miejsce katastrofy dokładnie w setną rocznicę, musiał wypłynąć dwa dni wcześniej od Titanica, bo pomimo że jest to nowoczesny liniowiec - jest wolniejszy od tego słynnego parowca. Swoją drogą, przed wojną koleje w Polsce również jeździły szybciej, niż teraz. Paradoks?
Statek okazał się na tyle wolny, że pomimo że planowo miał wpłynąć do
Cobh o godz. 13.00 był opóźniony co najmniej o kilka
godzin, o czym dowiedziałem się już na miejscu. Uznałem, że czekał nie będę, ale za to odwiedziłem, po raz wtóry
zresztą, Cobh Heritage Centre m.in. z wystawą poświęconą Titanicowi,
jak i innym statkom które przeszły do historii a które gościły w porcie w
Cobh (względnie - zostały zatopione niedaleko tegoż portu), a także
przedstawiającą historię irlandzkiej emigracji "za chlebem".
A poza tym w Cobh jak zwykle to co przy zawinięciu większego statku: uliczny festyn, stragany, muzyka na żywo, etc. ;-)
/Powyżej: zwiedzam Cobh Heritage Centre/