sobota, 13 października 2018

Hiszpania: powrót do Cork

Wracamy do Cork, przez Londyn. Przed wyjazdem na lotnisko: sałatka z jadalnymi kwiatkami. Kwiatki smakowały tak, jak kwiatki. Ciekawe doświadczenie kulinarne, ale w moim przypadku raczej jednorazowe ;-)

Na lotnisku w Alicante oddaliśmy samochód. I to już koniec naszej wycieczki do Hiszpanii. Wsiadamy w samolot do Londynu, tam przesiadamy się na kolejny do Cork. Po raz pierwszy mieliśmy w Cork - po powrocie z UK - szczegółową kontrolę paszportową. Do tej pory albo jej nie było w ogóle, albo była ta czysta formalność polegająca na przechodzeniu obok urzędnika z dowodem tożsamości w garści. Co prawda ostatni raz przekraczaliśmy tę granicę w lutym i w maju ubiegłego roku, niemniej - pierwszy raz spotkałem się z czymś takim. Czyli - Brexit staje się faktem.

Zdjęcia z naszego pobytu w Hiszpanii można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej - moja sałatka ;-)/

czwartek, 11 października 2018

Hiszpania: Guadalest /Zamek św. Józefa/

W małej wiosce Guadalest wznoszą się ruiny XI wiecznego zamku św. Józefa. Wybudowany jeszcze przez muzułmanów podczas arabskiej okupacji, pierwotnie nosił nazwę L'Alcazaiba. Rozpościera się niego wspaniały widok na okolicę, z sadami cytrusów, migdałowców i gajami oliwnymi.

Poniżej - kilka zdjęć:






środa, 10 października 2018

Hiszpania: Guadalest /Muzeum Solniczek i Pieprzniczek/

W niewielkiej wiosce Guadalest znajduje się co najmniej kilka różnych muzeów, mniej lub bardziej interesujących. Mieszkańcy żyją z turystów, więc jest jak jest ;-) Chyba najbardziej na uwagę zasługuje Muzeum Solniczek i Pieprzniczek, reklamujące się jako "jedyne w Europie".

Muzeum mieści się na zapleczu sklepu z pamiątkami i posiada w swojej kolekcji podobno aż 20 tysięcy eksponatów. Nie liczyłem, ale jestem skłonny w to uwierzyć, ponieważ było ich tam naprawdę mnóstwo. Jest też i polski akcent w postaci zdjęć z kopalni soli w Wieliczce. Na mapie zwiedzający przybijają szpilki zaznaczając miasta z których przyjechali. Jak widać, było też wielu Rodaków.

Poniżej kilka zdjęć z muzeum, ostatnie - to nasz komplet który kupiliśmy sobie "muzealnym" sklepiku:






wtorek, 9 października 2018

Hiszpania: Terra Natura Benidorm

W Benidorm, pomiędzy Alicante a Calpe, znajduje się Terra Natura Benidorm, otworzony w 2005 roku spory ogród zoologiczny, w którym żyje ok. 1500 zwierząt z 200 gatunków. Można tam spędzic cały dzień. Ogród został zaprojektowany tak żeby pokazać zwierzęta żyjące w stanie najbliższym naturze. Nie ma ciasnych klatek, są naprawdę spore wybiegi. Duże wrażenie zrobił pokaz umiejętności drapieżnych ptaków.

Poniżej - kilka zdjęć:






poniedziałek, 8 października 2018

Hiszpania: piwo z McDonalda

W kilku krajach na świecie McDonald sprzedaje piwo. Okazuje się, że w Hiszpanii również a przynajmniej - w Alicante. Zamówiłem, spróbowałem. Nic nadzwyczajnego, w sumie nie dałem rady wypić do końca, inna rzecz - że piwoszem nie jestem. Kilka lat temu w Polsce również pilotażowo próbowano wprowadzić piwo do menu tego fastfooda, ale - się nie udało, nie było zainteresowania wśród klientów którzy, zresztą słusznie, postrzegali to miejsce jako bar dla młodzieży i rodzin z dziećmi, więc alkohol nie był tam nam miejscu.

/Powyżej: piwo z McDonalda/

niedziela, 7 października 2018

Hiszpania: Msza Św. w Calpe

Niedziela, więc szukamy kościoła żeby uczestniczyć w Mszy Świętej. Udało nam się znaleźć jeden, jedyny katolicki, pod nazwą: Parroquia Virgen De Las Nieves, czyli, o ile dobrze tłumaczę, Kościół pw. Matki Boskiej Śnieżnej. Msza Święta ledwie w zarysie przypomina tę znaną u nas, pomimo - że to "jeden powszechny apostolski Kościół"...

Poniżej - zdjęcia z kościoła:



sobota, 6 października 2018

Hiszpania: Alicante

Kolejny dzień spędziliśmy w Alicante, nieco większym mieście na Costa Blanca. 

Ciekawe wrażenie robi Explanada de España, szeroka 500 metrowa promenada będąca jednym z najpopularniejszych miejsc spacerowych w całej Hiszpanii. Zbudowana została w pierwszej połowie ub.w., odniowiona w latach 90-tych ub.w., składa się z marmurowej mozaiki falistej koloru czerwonego, czarnego i białego na przemian. Jest nieformalnym turystycznym symbolem Alicante uwiecznionym na tysiącach pocztówek, magnesach, itp. Nieopodal Explanada de España znajduje się Calle de las Setas, ulica z charakterystycznymi grzybami ;-) Po spacerze wąskimi i krętymi uliczkami starego miasta, udaliśmy się do Castillo de Santa Bárbara, zamku św. Barbary. Jest położony na wysokiej, 166 metrowej skale. Można do niego dostać się piechotą a można też wjechać windą. Wybieramy to drugie rozwiązanie. Sam zamek /a raczej jego ruiny/ którego początki datuje się na IX wiek jest architektonicznie trochę bez ładu i składu, ale przynajmniej panorama na miasto jest niezła.

I jeszcze taka sytuacja: gdy spacerowaliśmy po Alicante zaczepił nas Bułgar. Usłyszał że rozmawiamy po polsku i sam łamaną polszczyzną zaczął wychwalać Polskę i Polaków. "Jesteście najmądrzejszym narodem w Europie, dobrze że nie chcecie przyjąć euro, jesteście dla nas wzorem", itd, itp. przez dobrych 10 minut. Aż nie wierzyłem własnym uszom, ale oczywiście przytakiwałem. On sam od kilku lat mieszka w Anglii, dwie jego córki też wyjechały z kraju. I mam przeczucie, że właśnie taką opinię o nas mają normalni ludzie mieszkający w Europie, a nie to, co próbują nam wmówić niemieckie polskojęzyczne media w Polsce...

Poniżej - kilka zdjęć z Alicante:





piątek, 5 października 2018

Hiszpania: Altea

Małe, sympatyczne miasteczko, uważane za wizytówkę Costa Blanca i najładniejsze miasteczko na wybrzeżu. Nazywane też "białym miasteczkiem", ze względu na jednolity kolor domów. Do lat 50-tych ub.w. wioska rybacka, obecnie mieszkańcy żyją z turystyki. Osiedliło się tutaj sporo artystów. Od 2007 roku na przedmieściach miasteczka znajduje się drewniana prawosławna cerkiew św. Michała Archanioła, powstała dzięki staraniom rosyjskich emigrantów. Jak podaje wikipedia, jest to "jedyna wolno stojąca cerkiew w Hiszpanii".

Poniżej - kilka zdjęć z Altea:






czwartek, 4 października 2018

Hiszpania: Calpe

Calpe ma swoją pasjonującą historię, obecnie jest to jednak miasto żyjące głównie z turystyki i - w znacznie mniejszym stopniu - z połowu ryb. Nad miastem góruje charakterystyczna skała, Peñón de Ifach.

Poniżej - kilka zdjęć ze starówki, plaża na której uprawialiśmy plażing i krokodyl z piasku ;-)