czwartek, 23 marca 2017

Aspiring Art

W dniach 21-26 marca b.r. w St. Peter's Cork ma miejsce wystawa "Aspiring Art", na której swoje prace prezentują uczniowie St Aloysius College z Carrigtwohill. Zdjęcia z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: jedna z prac na wystawie/

wtorek, 21 marca 2017

Other Spaces

Od 15 do 25 marca b.r. w Camden Palace w Cork ma miejsce wystawa fotograficzna "Other Spaces". Dziewięcioro fotografów /w tym dwoje Polaków/ prezentuje swoje prace wykonane w wielu miejscach świata, od Cork po Alaskę, dokumentując fragmenty z codziennego życia mieszkających tam osób. Kilka zdjęć z tej wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: fragment wystawy "Other Spaces"/

poniedziałek, 20 marca 2017

Bobby Sands i Che Guevara

W witrynie jednego ze sklepów w Cork jest  m.in. koszulka na której razem widnieją Bobby Sands i Che Guevara. Do tego cytat z wypowiedzi ojca Che: "w żyłach mojego syna płynie krew irlandzkich rebeliantów".

Bobby Sands, irlandzki republikanin który zmarł w 1981 roku w więzieniu po 66 dniach strajku głodowego i Che Guevara, komunistyczny zbrodniarz wojenny - razem? Najwidoczniej Irlandczyków to nie bulwersuje. No cóż, przypomnę że niedawno na głównej ulicy Cork lokalni komuniści po śmierci Fidela Castro oficjalnie zbierali wpisy do księgi kondolencyjnej, do której zresztą wpisało się sporo osób.

/Powyżej: sklepowa witryna z rzeczoną koszulką/

niedziela, 19 marca 2017

A City by the Sea

Od połowy marca do końca bieżącego roku w St Peter's Cork ma miejsce wystawa "A City by the Sea". 

Położony wśród bagien nad rzeką Lee Cork od dawna był ważnym węzłem morskim a obecność portu miała kluczową rolę w dziejach miasta. Wystawę tworzy zbiór map, obrazów, oryginalnych fotografii i opisów pozwalających poznać bogatą i różnorodną historię Cork. Kilka zdjęć z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: A City by the Sea/

sobota, 18 marca 2017

Wspólna manifestacja travellersów, muzułmanów i komunistów w Cork

Sobota, a więc na ulicach Cork zawsze coś się dzieje. Tym razem wspólna manifestacja irlandzkich travellersów, muzułmanów i komunistów

Najpierw przemaszerowali w tą i z powrotem główną ulicą Cork, później urządzili sobie mini-wiec pod McDonaldem. Żądali: zaprzestania rasistowskiego traktowania travellersów /pomimo że to tacy sami biali jak inni Irlandczycy/, zatrzymania deportacji z Irlandii nielegalnych imigrantów i tradycyjnie - wolnej Palestyny. O wolnym Tybecie, żeby nie obrazić swoich towarzyszy komunistów z Chin, nie wspominali. Na rozdawanych ulotkach dodatkowo podkreślali że "islam jest religią pokoju i miłosierdzia".

Travellersi, muzułmanie i komuniści razem? Wbrew pozorom to wcale nie jest egzotyczny sojusz, pewne cechy i cele - mają wspólne.

/Powyżej: wspólny mini-wiec pod McDonaldem travellersów, muzułmanów i komunistów/

Powyżej: wspólny przemarsz przez St. Patrick's Street:

piątek, 17 marca 2017

Parada w Dniu św. Patryka w Cork 2017. Rebel city czy rainbow city?

Dzisiaj w całej Irlandii oraz w wielu innych krajach na całym świecie - obchodzi się Dzień św. Patryka. Również polscy podatnicy finansują takie wydarzenia w naszej Ojczyźnie, w tym m.in. podświetlenie na zielono budynków w 13 miastach. Tego dnia na zielono zaświeciły również m.in. Empire State Building w Nowym Jorku, Koloseum w Rzymie, Wielki Mur w Chinach oraz Pomnik Chrystusa w Rio de Janeiro. Tymczasem w irlandzkim Cork organizatorzy po raz pierwszy wydali zakaz używania flag narodowych /oprócz irlandzkiej/ podczas uroczystej parady. Dotyczył on również polskiej grupy. Ambasada RP w Dublinie tradycyjnie nie kiwnęła nawet palcem w tej sprawie. Jednak żadna grupa /oprócz polskiej/ nie zastosowała się do tego komunistycznego zakazu /i tak dzień przed paradą odwołanego/ i wszyscy pozostali poszli pod własnymi, narodowymi flagami.

Od początku: organizatorzy z corkowskiego urzędu miasta rozesłali do koordynatorów poszczególnych grup e-mail o treści /w moim tłumaczeniu/: "Tematem tegorocznego festiwalu jest "Cork - Miasto Wspólnoty, Kultury i Handlu". Jest ważnym żeby uczestnicy parady utrzymywali jej neutralny charakter a nasze zasady nie pozwalają na reklamę o charakterze handlowym, deklaracji politycznych lub treści które mogłyby spowodować niepokój innych grup ludzi. Jest to dzień w którym w irlandzkim duchu świętujemy naszą dumną kulturę i dzielimy się nią z tymi, którzy dołączyli do nas w duchu prawdziwej integracji. Otrzymaliście listę zasad, więc powinniście zapewnić przestrzeganie ich przez innych. Proszę unikać używania flag narodowych innych niż flaga Irlandii lub lokalne proporce i emblematy". Taka informacja pojawiła się na fb Polskiej Szkoły w Cork cztery dni przed paradą

Powie ktoś - i bardzo dobrze, to irlandzkie święto więc oni określają zasady. Takie komentarze zdecydowanie dominowały też w internecie na polonijnych stronach. Tak, ale niezupełnie. Miałoby to sens gdyby chodziło np. o obchody rocznicy Powstania Wielkanocnego lub podobnego wydarzenia, ale parada w Dniu św. Patryka to zawsze było najpierw święto emigrantów. Pierwsze parady urządzali w XVIII w. irlandzcy emigranci w USA. Do Irlandii trafiły znacznie później - pierwsza parada na Zielonej Wyspie miała miejsce w 1903 r. w Waterford. Jeszcze do niedawna Dzień św. Patryka huczniej był obchodzony za granicą /nie tylko przez Irlandczyków/ niż na Zielonej Wyspie. Czy jest to więc wyłącznie irlandzkie święto, skoro jest jest obchodzone na całym świecie przez miliony ludzi nie będących Irlandczykami?

Dlaczego organizatorzy "poprosili" koordynatorów grup o nieużywanie flag narodowych? Zdania są podzielone. Jedni twierdzą że to przez wzrastający irlandzki nacjonalizm. Gdyby tak było, to daj Panie Boże, może wówczas byłaby jeszcze jakaś przyszłość przed tym krajem. Jednak patrząc na łopoczące nad corkowskim ratuszem gejowskie flagi, takież parady przy zachęcie władz przechodzące przez miasto, o przeróżnych "festiwalach LGBT" nie wspominając, a przede wszystkim na sierpy i młoty wymalowane na co drugiej ścianie i jawne działania partii komunistycznych w Cork - szczerze w to wątpię. Wprost przeciwnie, myślę że idzie o dalszą realizację projektu bez-narodowego multi-kulti. Narodów ma nie być, ot co. Na razie jeszcze irlandzkiej flagi zakazać nie mogą, ale za kilka lat, metodą powolnego gotowania żaby - będą już tylko tęczowe.

Tak czy owak, podniósł się medialny szum i kilkanaście godzin przed paradą urząd miasta wycofał się z tego "zakazu" i przeprosił wszystkich koordynatorów za "nieporozumienie", stwierdzając że flagi narodowe jak najbardziej są dozwolone. Oczywiście może być tak, że był to jednorazowy wyskok jakiegoś idioty-lewaka zatrudnionego w tutejszym urzędzie /bo ten "zakaz" dotyczył tylko Cork/ i w przyszłym roku nikomu już nie przyjdą do głowy takie komunistyczno - faszystowskie pomysły. Chyba, że nie - i Cork, niegdyś zwanym "rebel city" zmieni swój przydomek na "rainbow city".

Pomimo cofnięcia tego absurdalnego "zakazu", polska grupa w tym roku, w przeciwieństwie do innych, poszła bez swoich flag, pomimo że przed "zakazem" planowała je użyć. Tak się jednak nie stało i cytując klasyka: "cnotę straciliśmy, a rubla nie zarobiliśmy". Szkoda, bo polska grupa zawsze wyróżniała się na paradzie w Cork. Po raz pierwszy Polacy wzięli w niej udział  w 2006 roku, prowadziło ich wówczas krótko działające stowarzyszenie Polskie Centrum w Cork. W 2007 roku była przerwa, ale od 2008 roku w paradzie w Cork regularnie biorą udział Stowarzyszenie Polonijne MyCork i Polska Szkoła w Cork. W 2008, 2010 i 2011 roku MyCork otrzymywało nawet nagrodę "Best Overall Entry" dla najlepszej grupy.

Tak więc w tym roku kilka zdjęć tych którzy poszli pod własnymi flagami /było ich oczywiście znacznie więcej, zapraszam do galerii na moim fb/, natomiast polską grupę pod wodzą Polskiej Szkoły w Cork /przynajmniej taki baner widziałem/ można zobaczyć na filmiku.

A wracając do polskojęzycznych komentarzy popierających pierwotny "zakaz" wysłany z urzędu miasta i zabraniający użycia flag narodowych: panie i dranie - mieszkańcy Afryki z najdalszego kraju Czarnego Lądu maszerujący ulicami Cork mają w sobie więcej poczucia dumy, honoru i patriotyzmu niż wy wszyscy razem wzięci. Przerażające, jakie spustoszenie uczyniła w głowach post-Polaków lewacka narracja dominująca od ćwierć wieku w polskim publicznym dyskursie...

/Powyżej: grupa z Litwy/

/Powyżej: grupa z Indii/

/Powyżej: grupa z Filipin/

/Powyżej: grupa z Tajlandii - znacznie większe narodowe flagi mieli w środku swojej grupy/

/Powyżej: flagi Biafry, czyli - deklaracja polityczna również "zakazana" przez organizatorów/

Poniżej - polska grupa na Paradzie w Dniu św. Patryka w Cork 2017:

czwartek, 16 marca 2017

The Crawford at the Castle

Od 11 marca do 10 czerwca b.r. w Crawford Art Gallery w Cork ma miejsce wystawa "The Crawford at the Castle" z podtytułem: "Trzy wieki sztuki irlandzkiej z kolekcji narodowej". Wystawa była prezentowana w Dublin Castle /10.2016 - 02.2017/ i - jak napisali jej kuratorzy: "prezentuje zestawienie historycznych dzieł sztuki ze współczesnymi pracami, oraz bada powtarzające się tematy w naszej historii społecznej i osobistych narracjach". Kilka prac z wystawy można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej - Sarah Jane Lynagh: Red Madonna, 2004/

środa, 15 marca 2017

Wegetariańskie kiełbaski z Dunnes Stores

Kiedy 13 lat temu przyjechałem do Cork, o wegetariańskich kiełbaskach czy innego tego typu "wynalazkach" nikt tutaj nie słyszał. Teraz w pobliskim Dunnes Stores są do wyboru, do koloru ;-) W Polsce ich głównym składnikiem jest chyba ciągle soja, tutaj - króluje quorn, który odpowiednio przygotowany idealnie imituje praktycznie każdy rodzaj mięsa.

/Powyżej: wegetariańskie kiełbaski z Dunnes Stores/

wtorek, 14 marca 2017

Aborcjoniści z sierpem i młotem

Zwolennicy legalnego zabijania nienarodzonych dzieci /tzw. aborcji/ ostatnio obsmarowali nazwą swojej "akcji" wiele ścian i murów w Cork.  Jak na hołotę najgorszego bolszewickiego sortu przystało, dorysowali też komunistyczny sierp i młot...

/Powyżej: lewackie proaborcyjne graffiti z sierpem i młotem - w centrum Cork/

poniedziałek, 13 marca 2017

Spotkanie klubu "Idź Pod Prąd" w Cork

W niedzielę 12 marca b.r. miało miejsce kolejne spotkanie członków klubu "Idź Pod Prąd" w Cork. Podczas spotkania postanowiliśmy m.in. wspólnie odwiedzić miejsce katastrofy lotniczej polskich lotników z Dywizjonu 304, którzy rozbili się w Irlandii nocą z 20 na 21 grudnia 1943 r., podczas lotu w poszukiwaniu łodzi podwodnych. Zainteresowanych działalnością klubu zapraszam na stronę na fb: LINK.

/Powyżej: spotkanie klubu Idź Pod Prąd w Cork/