niedziela, 25 września 2016

Rzeźnik z domu strachów

Po ulicach Cork obecnie spaceruje m.in. taki jegomość. To żywa reklama The Nightmare Realm, swego rodzaju halloweenowy domu strachów, który od 2009 roku każdego października otwiera swoje podwoje dla publiczności.

/Powyżej: rzeźnik na North Main Street/

sobota, 17 września 2016

Ateiści i muzułmanie na St Patrick's Street

Cork. Jedna ulica - St Patrick's Street, a na niej dwie religie na wprost siebie: ateiści kontra muzułmanie. Ci pierwsi wierzą że Boga nie ma (a-teizm), ci drudzy wierzą że "nie ma boga prócz Allaha, a Mahomet jest jego Prorokiem". Aha, ulica bierze swoją nazwę od świętego Patryka, biskupa i apostoła Irlandii, który wprowadził na Zielonej Wyspie chrześcijaństwo. Tylko chrześcijan jest tutaj coraz mniej...

Jedni i drudzy chętnie pozują do zdjęcia. Ateiści uśmiechnięci, ale jakoś tak bez przekonania, bez wiary w to co robią, rozdają kserowane ulotki. Muzułmańskie stoisko znacznie bogatsze, mnóstwo publikacji w pełnym kolorze, łączenie z bezpłatnie rozdawanymi przekładami Koranu a ich aktywiści są świetnie przygotowani do rozmowy.

Irlandia jest obecnie krajem postkatolickim, mniej więcej od lat 80-tych ub.w. laicyzacja postępuje tutaj lawinowo. W postkatolickich szkołach świętuje się halloween, są już "małżeństwa" dla osób tej samej płci, obecnie trwa kolejna kampania proaborcyjna. W tą duchową po-chrześcijańską pustkę wchodzi ze swoją ofertą islam. I robi to bardzo zdecydowanie...

/Powyżej: St Patrick's Street, z lewej strony stoisko muzułmanów, z prawej - ateistów/

/Powyżej: irlandzcy ateiści/

/Powyżej: irlandzcy muzułmanie/

piątek, 16 września 2016

Cork Culture Night 2016

Dzisiaj ma miejsce Noc Kultury w Cork. Tym razem wstąpiłem do Church of the Annunciation żeby obejrzeć wystawę fotograficzną poświęconą najwybitniejszemu irlandzkiemu rzeźbiarzowi którym był Seamus Murphy (1907-1975).

/Powyżej: część wystawy w Church of the Annunciation/

czwartek, 15 września 2016

Alkohol, nie sałatka

Kolejna zabawna reklama przed pubem, tym razem przed The Vicarstown Bar przy North Main Street w Cork. "Alcohol. Because no great story started with someone eating a salad..." ;-)

/Powyżej: reklama przed The Vicarstown Bar/

wtorek, 13 września 2016

Making Ireland Modern

Wystawa w St. Peter's Cork (08.09-01.10 b.r.) przedstawia relacje między architekturą, infrastrukturą i technologią w procesie tworzenia nowoczesnego irlandzkiego społeczeństwa w ciągu minionego wieku, 1916-2016. Więcej zdjęć: LINK.

/Powyżej: wystawa Making Ireland Modern/

poniedziałek, 12 września 2016

Aborcjoniści w Cork

Cork, Emmet Place. 5 minutowa akcja zwolenników zabijania dzieci, idiotyczne hasła, zerowe zainteresowanie przechodniów.

/Powyżej: aborcyjna "manifa" w Cork/

niedziela, 11 września 2016

XXXVI wizyta w Polsce (12): Belgia, Charleroi

Wracamy do Cork. Tym razem nietypowo, bo przez... Belgię, a konkretnie przez lotnisko w Charleroi.

Po przylocie z Krakowa a przed odlotem do Dublina mamy kilka godzin czasu, zostawiamy więc bagaż w przechowalni i jedziemy do Charleroi, znajdującego się ok. 15 minut jazdy od lotniska. Z lotniska do miasteczka można się dostać autobusem lub taksówką, przy czym taniej i szybciej jest... taksówką, a właściwie minibusem do którego wchodzi do 7 osób a których cały rząd parkuje tuż przed lotniskiem. Taksówkarz dowozi pasażerów przed dworzec w centrum i stamtąd podobno można też taką samą taksówką wrócić na lotnisko, ale, uprzedzając fakty - pomimo że czekaliśmy dobry kwadrans żadna nie nadjechała, natomiast za chwilę mieliśmy autobus - więc wróciliśmy już nim.

/Powyżej: Charleroi/

Miasto w rozbudowie. Spacerkiem udajemy się do centrum, oglądamy m.in. tamtejszą wieżę beffroi która znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, w kafejce na Placu Karola II przed kościołem Św. Krzysztofa raczymy się małym co nieco ;-) I tyle, czas wracać na lotnisko.

Lot do Dublina, autobus do Cork, taksówka do domu.

/Powyżej: belgijskie piwko w centrum Charleroi ;-)/

sobota, 10 września 2016

XXXVI wizyta w Polsce (11): zaczarowana dorożka

Ostatni dzień, a właściwie noc w Krakowie, ostatni spacer po krakowskim Rynku, a tam, wiadomo - pełno zaczarowanych dorożek ;-) A na poważnie: nigdy do końca nie polubiłem tego miasta ale trzeba przyznać że ten Kraków, do którego przyjechałem w 1994 a ten z 2016 - to dwa zupełnie różne miasta. Nie wiem tylko, co z ludźmi? Czy dalej takie same sq... czy i tutaj zaszły zmiany?

/Powyżej: dorożka na krakowskim Rynku/

czwartek, 8 września 2016

XXXVI wizyta w Polsce (10): polska kuchnia

Polska kuchnia jest najlepsza! Czasami żeby to zrozumieć i docenić - trzeba wyjechać. Pierogi z kompotem w barze mlecznym, bułeczki z kaszą i kapustą, obwarzanki z Krakowa i jogurt z Krasnegostawu, itd, itp. Ehm...