poniedziałek, 5 grudnia 2016

58 Warsztaty z My Little Craft World: Poznajemy Polskę - Lublin

W niedzielę 4 grudnia b.r. miały miejsce kolejne zajęcia z My Little Craft World, tym razem z cyklu "Poznajemy Polskę", na których dzieci poznały kolejne polskie miasto: Lublin.

Na zajęciach dzieci wykonały aniołka oraz inne ozdoby świąteczne z makaronu pochodzącego z serca Lubelszczyzny. Poznały również legendy: "Skąd się wzięła nazwa Lublin" i "O czarciej łapie" oraz skosztowały makaron z makiem.

Zdjęcia z tych zajęć można zobaczyć w galerii My Little Craft World na fb: 58.

/Powyżej: mali artyści z My Little Craft World/

niedziela, 4 grudnia 2016

Spotkanie klubu "Idź Pod Prąd" w Cork

Za nami kolejne spotkanie klubu "Idź Pod Prąd". Tym razem spotkaliśmy się na Mahon Point i zaplanowaliśmy kolejne działania, być może we współpracy z innymi klubami w Irlandii.

/Spotkanie corkowskiego klubu "Idź Pod Prąd"/

sobota, 3 grudnia 2016

Irlandzcy komuniści zbierają wpisy do księgi kondolencyjnej po śmierci Fidela Castro

Dzisiaj komuniści z marksistowsko-leninowskiej Irlandzkiej Partii Robotniczej /Workers' Party of Ireland/ na St. Patrick Street, głównej ulicy w Cork, zbierali wpisy do księgi kondolencyjnej po śmierci Fidela Castro, kubańskiego komunistycznego dyktatora który przez 60 lat niewolił swój naród. O dziwo, sporo Irlandczyków zatrzymywało się i wpisywało do tej księgi.

/Powyżej: irlandzcy komuniści zbierający wpisy po śmierci Fidela Castro/

piątek, 2 grudnia 2016

Jesień czy zima?

W Irlandii trwa jesień/zima. Poniższe dwa zdjęcia zrobiłem wczoraj wieczorem w tym samym miejscu. Na szczęście już za 2 miesiące, 1 lutego - będzie tutaj pierwszy dzień wiosny ;-)



czwartek, 1 grudnia 2016

Irlandzcy socjaliści debatują o Polsce

Irlandzka kawiorowa lewica z Partii Socjalistycznej kilka dni temu urządziła sobie spotkanie w dość drogim, 4-gwiazdkowym hotelu Clarion w Cork pod tytułem: "Niebezpieczne Pomysły - Dzień Antykapitalistycznej i Socjalistycznej Debaty".

Oprócz pomysłów na obalanie kapitalizmu, tutejsze lewactwo debatowało również o prawach kobiet do zabijania dzieci (tzw. aborcji), które są wg nich naruszane w Korei Południowej i - w Polsce. Aż dziwne że irlandzcy towarzysze przy okazji nie zajęli się Koreą Północną, tam z kolei są naruszane prawa wszystkich oprócz komunistycznej rodziny panującej, ale najwidoczniej takie tematy są dla zwalczającej kapitalizm lewicy debatującej w ekskluzywnych hotelach - nie na rękę.

Dlaczego irlandzkie lewactwo wyciera sobie gębę Polską? Zakładam że to za sprawą wymienionej na plakacie jednej z prelegentek, towarzyszki Ingi Wójcik, doktorantki w Dublin City University i feministki. Zakładam również, że za to spotkanie tradycyjnie zapłacili podatnicy...

/Powyżej: plakat zapraszający na spotkanie socjalistów w 4* Clarion Hotel/

środa, 30 listopada 2016

Jacek Pałkiewicz: "Dubaj. Prawdziwe oblicze"

Autor to legendarny polski reporter, eksplorator i odkrywca, członek rzeczywisty brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Geograficznego. Tym razem Jacek Pałkiewicz zaprasza czytelników - i swoją żonę - na turystyczną podróż do Dubaju, miasta pełnego kontrastów.

Jeszcze 50 lat temu była to niewielka zagubiona w pustynnych piaskach mieścina. Ojcowie dzisiejszej kasty panującej byli zwykłymi niepiśmiennymi poganiaczami wielbłądów. Wystarczyło jedno pokolenie i wizja jednego człowieka, by uczynić z Dubaju miasto bijące wszelkie rekordy Guinnessa. Jak pisze Pałkiewicz: "telefon dotarł tutaj szybciej niż woda pitna, samolot przed pociągiem czy raczej metrem, a komputera używano wcześniej niż widelca".

Ma to też swoje konsekwencje: Dubaj z jednej strony oszałamia, ale z drugiej autor pokazuje nam miasto sztucznie wykreowane, bez własnego ducha, bez tożsamości i tradycji, zbudowane dzięki pracującym za głodowe stawki robotnikom z Indii, Pakistanu, Bangladeszu, itp. Rdzennej ludności jest tam ledwie 10%, pozostałe 90% to zagraniczni pracownicy, bez szans na naturalizację i obywatelstwo. A wspomniana rdzenna ludność, potomkowie Beduinów opływający obecnie w luksusy niedostępne innym, zachowuje wyraźny wyniosły dystans wobec przyjezdnych, czy to pracowników czy turystów. Co w sumie, przynajmniej po lekturze tej książki, wydaje się dość komiczne, podobnie jak w przypadku PRL-owskich partyjnych kacyków z awansu społecznego czy rodowitych mieszkańców Zielonej Wyspy, którzy dzięki celtyckiemu tygrysowi znacząco podnieśli swój status ekonomiczny w ciągu niespełna dwóch dekad. Dlaczego wygląda to komicznie? Bo, jak głosi przysłowie, frak leży dobrze dopiero w trzecim pokoleniu.

Pełen przepychu Dubaj, o najwyższych na świecie budynkach i największych centrach handlowych jest zbudowany na kredyt. W przeciwieństwie do sąsiednich emiratów ropy jest tutaj niewiele, dlatego postawiono na międzynarodowy handel, zaawansowane technologie i turystykę. Pomimo że jest to miasto muzułmańskie, zasady szariatu nie są zbyt rygorystycznie przestrzegane co pozwala działać klubom nocnym, sklepom z alkoholem jak i nie krępuje plażowiczów.

wtorek, 29 listopada 2016

Dotacje z Ambasady RP w Dublinie dla projektów i organizacji polonijnych w Irlandii

Od niedawna na stronie internetowej Ambasady RP w Dublinie są dostępne rozliczenia dotyczące kwot przekazanych poszczególnym organizacjom lub osobom na realizację zgłoszonych przez nich projektów. 

Niestety, rozliczenia te obejmują jedynie okres 2011-2015, w dodatku podane są w sposób dość chaotyczny, w niezbyt dobrym do tego celu formacie. Dane podano chronologicznie w plikach pdf, chcąc więc np. wyselekcjonować jakie wsparcie dostał konkretny projekt realizowany przez kilka podmiotów w dłuższym okresie czasu, albo ile w danym przedziale czasowym otrzymała konkretna organizacja - trzeba już niestety wykonać mrówczą pracę. W dodatku łatwo o błędy, zważywszy na fakt że nawet nazwa organizacji lub projektu może być różnie zapisana, być może dlatego że dokumenty były, jak sądzę, spisywane przez różne osoby. Dodatkowo niektóre wpisy są dość niejasne, ot np. można natknąć się na taki: "zakup książek i płyt dla szkół polonijnych" - ale dla których konkretnie szkół, informacji brak. Niemniej, jest to bardzo interesująca lektura. Najlepiej przejrzeć je samemu, są dostępne pod tymi linkami: 2011, 2012, 2013, 2014, 2015. Btw, skądinąd podejrzewam, że rok bieżący, 2016, będzie wyjątkowo interesujący...

Ale jeszcze bardziej interesująca byłaby lista projektów odrzuconych przez ambasadę - szczególnie w porównaniu z tymi zatwierdzonymi. Kto wie, do jakich wniosków by doprowadziła?

Sam z ciekawości zwróciłem uwagę na kilka danych, które dla własnych potrzeb wyselekcjonowałem i poniżej zamieszczam, a w miarę wolnego czasu będę je uzupełniał o inne podmioty. Mogą w nich być błędy bo mimo starań mogłem jakiś wpis przeoczyć, z tymże jeżeli jest błąd to będzie on dotyczył zaniżonej, a nie zawyżonej kwoty. Dodam też, że w przypadku organizacji polonijnych dotacje z Ambasady RP są często tylko jednym ze źródeł dofinansowania, dochodzą też granty od innych polskich fundacji, instytucji irlandzkich czy od prywatnych sponsorów i osób.

I tak na koniec, osobista refleksja: w czasie kiedy ja udzielałem się na poważnie w organizacji polonijnej którą był MyCork, czyli był to okres 20082010, nie tylko nie otrzymywaliśmy żadnych dotacji, ale jako stowarzyszenie płaciliśmy jeszcze podatki dokładając się do irlandzkiego budżetu, co nie przeszkadzało nam zrealizować rekordowej ilości projektów. Nikomu też nie przyszłoby wtedy do głowy ubiegać się o dotację na organizowanie WOŚP.  Ale to było dawno, teraz są inne czasy i jak widać - trudno realizować własnymi siłami projekty a nawet działalność w pewnym stopniu biznesową, gdy "konkurencja" podłącza się do rządowej kroplówki.

Tak czy owak, poniżej kilka zebranych przeze mnie danych dostępnych w ww. rozliczeniach, do których mam osobisty komentarz. Uwaga techniczna: żeby powiększyć, proszę kliknąć na obrazek.

Na początek PolskaEire Festival. Mam do niego stosunek dość, hm, ambiwalentny. Osobiście bardziej wolę oddolne niż odgórne inicjatywy. Tymczasem na pomysł tego festiwalu wpadł Aodhán Ó Ríordáin, irlandzki minister ds. mniejszości narodowych, kultury i równości. Gerard Keown, ambasador Irlandii w Polsce, napisał w Gazecie Wyborczej: "Aby pokazać pozytywny wkład, który polska społeczność wnosi w życie wyspy, rząd Irlandii organizuje tygodniowy festiwal Polska Éire 2015." Wszystko fajnie, ale Polacy w Irlandii sami, oddolnie, organizowali szereg wydarzeń kulturalnych które zostały teraz "podciągnięte" pod ten festiwal. Zapewne decydują o tym właśnie granty.

O ile pierwszy festiwal, którego dotyczy poniższe zestawienie przeszedł bez większych ekscesów /bardzo ładnie zaprezentował się na nim bez żadnych grantów na ten cel promujący Polskę MyCork/, o tyle na drugim, który miał miejsce w tym roku, doszło w moim przekonaniu do skandalu. Wystąpił na nim mieszkający w Polsce Irlandczyk, Peadar de Burca, który jest m.in. felietonistą Gazety Wyborczej. W jednym ze swoich tekstów pt.: "Polska dla Polaków. Irlandczyk pyta: Kiedy zaczną analizować czystość rasową mojej córeczki?" napisał m.in.: "Ile czasu jeszcze upłynie, zanim kraj, który wybrał na najwyższy urząd rewizjonistę Holokaustu, zacznie analizować czystość rasową mojej córeczki?" Demokratycznie wybrany Prezydent RP Andrzej Duda jest "rewizjonistą Holokaustu"?  Polacy, tak okrutnie doświadczeni przez nazizm i komunizm chcieliby "analizować czystość rasową"? Takie słowa powinny wykluczać wypowiadającego je człowieka z życia publicznego. Szczególnie w Polsce, kraju który w przeciwieństwie do Irlandii w czasie II Wojny Światowej spłynął krwią swoich obywateli, w tym żydowskiego pochodzenia. Takiemu człowiekowi nikt, kto ma chociaż odrobinę szacunku do siebie, nie powinien podawać ręki.

Tymczasem co zrobili organizatorzy PolskaEire Festival? Zaprosili tego człowieka i opłacili jego przyjazd pieniędzmi polskiego podatnika - i to jest najbardziej bulwersujące. Jedyny plus jest taki, że na jego występy, z tego co wiem, przyszli tylko organizatorzy ze znajomymi tudzież rodzina pana de Burca. Dlatego bardzo uważnie przyjrzę się wydatkom na PolskaEire Festival w bieżącym roku. Może być ciekawie. Oczywiście - o ile zostaną opublikowane.


Idąc dalej: WOŚP w Irlandii. Z ciekawostek: widzę że największą kwotą jest tutaj 2800 euro na WOŚP-owy kalendarz przygotowany w 2014 roku przez sztab w Dublinie. Sam przesłałem zdjęcie do tego kalendarza. Oczywiście udostępniłem je za darmo a za egzemplarz kalendarza dla mnie /który musiałem ściągać z Dublina przez koleżankę, bo w Cork go nie było/ również zapłaciłem pełną cenę. To tylko tak dla odnotowania, żeby nie było. Btw, myślę że gdyby przemnożyć ilość Ambasad RP przez przyznane kwoty dotacji na WOŚP, wyszłoby... dużo. A to chyba nie tak powinno być...


Dalej: akcja promocyjna na 10-lecie Polski w Unii Europejskiej "Thank You Ireland 2004-2014". Pamiętam ją dlatego, że wówczas udział polskiej grupy na Paradzie w Dniu św. Patryka w Cork koordynowała Agnieszka i pamiętam że temat "Thank You Ireland 2004-2014" został MyCork-owi praktycznie narzucony z góry przez ambasadę, która obiecała finansowe wsparcie na pokrycie kosztów tej fanaberii. Jak widać - w tym przypadku wobec MyCork się z tego zobowiązania nie wywiązała i pamiętam jakieś mgliste tłumaczenia że to "MSZ zawalił". Chyba nie do końca tak było, skoro jak widać innym podmiotom groszem sypnięto obficie, a MyCork musiał dokładać z tego co sam zarobił. Pamiętam to wydarzenie również ze względu na wystawę w Dublinie, na którą się wybrałem i na której prezentowano m.in. zdjęcia o tematyce LGBT (jednym z organizatorów konkursu fotograficznego którego owocem była ta wystawa, był członek zarówno Forum Polonia jak i zarządu irlandzkiego National LGBT Federation, ale to pewnie rzecz bez znaczenia...), gdzie pod jednym z tych zdjęć np. dwóch panów opowiadało jak to im było źle w Polsce i dlatego - Thank You Ireland . Za taką to "promocję" Polski zapłacił polski podatnik.


Następnie Forum Polonia. Kiedyś udzielałem się w nim jeszcze gdy istniało jako Forum Aktywnych Polaków, jeździłem na pierwsze zjazdy do Dublina (I, II i III), etc. Później poszło to w inną stronę niż mi odpowiadało, z podprogową promocją LGBT włącznie. Szkoda. Aha - za te zjazdy w których brałem udział nikt nie płacił, a teraz w Forum Polonia są już praktycznie zupełnie inne osoby niż były na początku.


Czas na samą Ambasadę RP w Dublinie. Jak widać, ktoś z tamtejszej wierchuszki jest miłośnikiem radiowej "Trujki" /tak, to od trucia/ i na koszt polskiego podatnika zapraszał tutaj ich dziennikarzy. Czyżby tak spodobała się akcja "Orzeł może" z czekoladowym mrówkojadem udającym rzeczonego orła i różowymi baloniki zamiast flag biało-czerwonych? To może dla równowagi i pluralizmu zaprosicie towarzysze również kogoś z Radia Maryja? Niby dlaczego nie? Widzę również takie pozycje jak: "opieka nad miejscami pamięci narodowej" i "wizyta na grobach zasłużonych Polaków". To pierwsze wyceniono na 335 euro w 2012 a to drugie na 243 euro w 2014. Dwa miesiące temu w ramach grupy "Idź Pod Prąd" uporządkowaliśmy i zapaliliśmy znicze na grobach polskich marynarzy w Ardmore. Koszt - 0 euro z kieszeni polskiego podatnika. Można tak, można inaczej. Swoją drogą - po co im te kamizelki ratunkowe? ;-)


Na koniec - chwilowy "rekordzista" w tym moim zestawie, czyli Centrum Together-Razem z Cork. Pamiętam czasy gdy był to jeszcze projekt MyCork, później z MyCork wyprowadzony, czy też, ładniej: "wyodrębniony". Jak widać, prowadzenie organizacji polonijnej wymaga sporych nakładów.


C.D.N. - proszę o wyrozumiałość, opracowanie tych danych wymaga sporo czasu i uwagi, ale będę tę notkę systematycznie uzupełniał. Będę wdzięczny również za zwrócenie mi uwagi, jeżeli coś/gdzieś przeoczyłem.

poniedziałek, 28 listopada 2016

5 rocznica Spotkań z Katechizmem Kościoła Katolickiego

Wczoraj obchodziliśmy piątą rocznicę "Spotkań z Katechizmem Kościoła Katolickiego". Jest to grupa osób skupionych wokół o. Bartłomieja Parysa, werbisty, która wspólnie poznaje katechizm korzystając z obszernych wyjaśnień i pomocy o. Bartłomieja.  Pierwsze spotkanie odbyło się we wtorek, 29 listopada 2011 roku.

/Powyżej: świętujemy 5 rocznicę Spotkań z KKK/

Jestem w tej grupie praktycznie od samego początku, a dokładnie - od drugiego spotkania. W tym czasie na Zielonej Wyspie powstało kilka innych grup "katechizmowych" prowadzonych przez o. Bartłomieja, niemniej grupa z Cork - jest najstarsza ;-) Początkowo spotkania miały miejsce w kaplicy przy kościele Holy Trinity Church w Cork, po pewnym czasie katechezy zaczęły odbywać się w prywatnych domach. Jak już pisałem, o. Bartłomiej powiedział wówczas półżartem: "spotykamy się po domach jak pierwsi chrześcijanie" :-)

/Powyżej: o. Bartłomiej Parys z okolicznościowym tortem i pamiątkową świecą/

Oprócz poznawania katechizmu m.in. oglądaliśmy filmy: "Pasję" i "Moje pięć minut", jak również uczestniczyliśmy w bardzo, nazwijmy to, "kameralnych" Mszach Św. które o. Bartłomiej odprawił dla uczestników tych domowych katechez w Ballyhooly, Knockadoon i w Galbally.

Z okazji 5 rocznicy naszych spotkań - na wczorajszym spotkaniu mieliśmy okazję m.in. skosztować tortu przygotowanego przez Agnieszkę:

/Powyżej: tort na 5 rocznicę Spotkań z KKK/

niedziela, 27 listopada 2016

Świąteczny kiermasz na Grand Parade 2016

Jak co roku, na Grand Parade w Cork stanął świąteczny kiermasz. Co weekend można tam kupić m.in. artystyczne i rzemieślnicze wyroby, świąteczne przysmaki i ozdoby choinkowe. Również - te pochodzące z Polski. Dodatkową atrakcją jest diabelski młyn ;-)

/Powyżej: kiermasz na Grand Parade/

/Powyżej: bombki z Polski na jednym ze stoisk/

sobota, 26 listopada 2016

City Hall Crafts & Design Fair 2016

W tym roku urząd miasta w Cork organizuje po raz 25-ty kiermasz na którym swoje wyroby prezentują lokalni artyści, rękodzielnicy i producenci żywności.

Pierwsze targi odbyły się w 1991 roku i od tego czasu co roku, jak piszą organizatorzy: "są zapowiedzią nadchodzącego Bożego Narodzenia i stwarzają możliwość zrobienia świątecznych zakupów jednego dnia, pod jednych dachem". 50 wystawców na 61 stoiskach prezentuje całą gamę swoich wyrobów. Targi odbywają się od 24 do 27 listopada b.r., wejście: 5 euro. Kilka zdjęć można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: City Hall Crafts & Design Fair/