sobota, 14 grudnia 2013

Irlandzki taniec w centrum handlowym

Święta coraz bliżej. Ludzie chętniej otwierają portfele, więc praktycznie na każdym rogu można się natknąć się na różne kwestujące grupy.

Dzisiaj  - w Blackpool Shopping Centre spotkałem chór kwestujący na rzecz Irish Guide Dogs /irlandzka organizacja charytatywna która pomaga osobom niewidomym poprzez szkolenie psów - przewodników/ i grupę małoletnich tancerek, kwestujących dla Forde School of Irish Dance, jednej ze szkół tańca irlandzkiego w Cork.

/Powyżej: kilkuletnie dziewczynki w tańcu irlandzkim w centrum handlowym/

Świątynie w Cork: Church of the Resurrection

W 1958 roku przy Knockpogue Ave w Cork zbudowano Kościół Zmartwychwstania Pańskiego.

Kościół konsekrował Richard James Cushing z Bostonu. Ówczesny biskup Cork, dr Cornelius Lucey wyraził nadzieję, że "tak jak Chrystus rozpoczął swoje triumfalne panowanie po Kalwarii, tak i ten nowy kościół Zmartwychwstania rozpocznie dla Cork nowa erę, po wielu latach ubóstwa, braku mieszkań i emigracji".

 /Powyżej: Church of the Resurrection/

piątek, 13 grudnia 2013

Wajcha w drugą stronę

13 grudnia, data szczególna. Kolejny rok już praktycznie za nami. Lewactwo w Polsce i na świecie ciągle ma się dobrze, "widmo krąży po Europie" jak od półtora wieku wieszczą w swoim "Manifeście komunistycznym" towarzysze Marks i Engels, ale zdroworozsądkowa jutrzenka zaczyna świtać.

Świat zachwycił się Papieżem Franciszkiem. Z niezrozumiałych dla mnie powodów najbardziej zachwyciło się nim europejskie lewactwo. Doszło do tego, że lewaccy dziennikarze przeprowadzają "wywiady" z Papieżem w których piszą to co chcieliby żeby Franciszek powiedział, a pomijają to - co powiedział. Panie i dranie, nie ma co się łudzić: w kościele katolickim nie będzie wyświęcania kobiet, małżeństw gejowskich czy zgody na aborcję. Niemniej takie sytuacje są idealne do wykazania logiki  sposobów działania lewactwa.

Co się zmieniło przez ostatnie 12 miesięcy w kRAJu? Przede wszystkim - wskutek lewackich rządów, ubywa Polaków w Polsce. Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna" z 28.10.b.r., w tej chwili ledwie 37,1 mln osób mieszka w kRAJu nad Wisłą. W tej liczbie są przybysze z innych kRAJÓW, gdyby nie oni, byłoby nas coś ze 36 mln z niewielkim ogonkiem. Mało tego, jeżeli w Polsce nie będzie się rodziło więcej dzieci, w ciągu najbliższego półwiecza liczba ludności w naszym kRAJU skurczy się o kolejne 8 mln.

Jednak polskie dzieci rodzą się na potęgę, tyle że w Wielkiej Brytanii, Irlandii, w Niemczech. Ale nie w Polsce. Dlaczego? Bo większość z Rodaków nadal nie znalazła odpowiedzi na pytanie: "jak żyć, panie premierze?". A i pan premier ma teraz ważniejsze rzeczy na głowie, grunt mu się pali pod nogami i nie wiadomo czy zdąży uciec na bezpieczną europosadkę w tej czy innej europejskiej instytucji, czy może jednak trzeba będzie stanąć przed Trybunałem Stanu za wszystkie grzechy i zaniechania, w tym i za serdeczne uściski z obecnym carem Rosji, Władimirem Władimirowiczem Putinem, nad dymiącym jeszcze wrakiem rządowego Tu-154M...

No właśnie, kolejny rok, a kwestia wyjaśnienia Katastrofy Smoleńskiej ciągle przed nami. Jednak smoleńską mgłę rozwiewa coraz więcej faktów, przy których rosyjskie wyjaśnienie o winie pilotów, bo to przecież oni spadli na lotnisko a nie lotnisko na nich, nie trzyma się kupy. Zresztą, o czym tutaj dyskutować? Samolot wyprodukowany w Rosji, serwisowany w Rosji, rozbił się w Rosji, przez Rosjan został pocięty na kawałki a następnie dokładnie umyty i oczywiście Rosjanie prowadzą "śledztwo". To, że na pokładzie znajdował się polski prezydent, który miał odwagę się Rosji /i nie tylko/ postawić, to już tylko drobny dodatek do całości układanki. Btw, po prawie 4 latach wrak nadal jest w Rosji, a lemingi znad Wisły /znowu - i nie tylko/ łykają jak ciepłe kluchy bajki o pancernych brzozach. I to jest tragedia, chyba że prawdą jest teza o dwóch narodach mieszkających w Polsce /dla przykładu Polakach i homo sovieticusach/, czy też twierdzenie, że w Polsce mieszka bardzo mało Polaków, jakieś 1-2 mln. Reszta - to tubylcy, którym w zasadzie jest bez znaczenia gdzie mieszkają i w jakim języku rozmawiają.

W każdym cywilizowanym kraju taka rzecz, jak rządowe pseudośledztwo w którym przepisuje się ustalenia strony rosyjskiej /powtórzę: samolot wyprodukowany i serwisowany w Rosji, tam też się rozbił/ byłaby nie do pomyślenia i skończyłaby się potężnym międzynarodowym skandalem i zmieceniem rządu. U nas - Rodacy nadal posłusznie głosują na Partię Oszustów. Nie tylko w kRAJu, rzecz jasna, Polonia w Irlandii nie lepsza. Oczywiście ta jej niewielka część, która upiera się że sama mieszkając za granicą ma moralne prawo wybierać swoim Rodakom w Ojczyźnie, kto ma nimi rządzić.

Na szczęście coraz więcej osób, które chociaż na chwilę wyłączą rządową telewizję, jak np. TVN /Tusk Vision Network/, dochodzi do wniosku że coś tutaj nie gra. I, o zgrozo, masowo przechodzi z sekty moskiewskiej do sekty smoleńskiej. Mylić się jest rzeczą ludzką a głosowanie na prezydenta z wąsami, chociaż może nie jest grzechem, to jednak coraz większym powodem do wstydu. I bólu, dlatego cała nadzieja że "Bul" w końcu ustąpi, bo od czekoladowego orła /Orzeł może!/ naprawdę zaczyna mdlić.

Świadczą o tym też sondaże: w chwili kiedy to piszę PIS zdecydowanie góruje nad PO, a nawet ma szansę samodzielnie rządzić. Wajcha idzie w drugą stronę, jak to zresztą zwykle u nas. Z PIS-u odeszło trochę gamoni którzy mu czynili więcej szkody niż pożytku, i - pożyjemy, zobaczymy. Na razie Prezes pokazał nam polityczny majstersztyk, maszerując 11 listopada w Krakowie, a nie w "stolycy", gdzie Marsz Niepodległości wskutek działań lewackich prowokatorów został przemieniony w farsę. A już byli w ogródku, już witali się gąską - to jest, z "Kaczorem". Ha, nie wyszło, i gasnące Słońce Peru nie ma na kogo zrzucić odpowiedzialności.

Polska się budzi, widać to coraz wyraźniej również z Irlandii, tym bardziej że z oddali - podobno widać lepiej. A i na samej Zielonej Wyspie też są już wyraźne ślady przebudzenia: w Cork grupa Rodaków założyła Polski Klub Patriotyczny, w Dublinie - Klub Republikański, coś też się klaruje w Galway. To tak à propos tej wspomnianej wajchy i to tutaj, gdzie występuje zdecydowana nadreprezentacja POlszewików, którzy karnie zagłosowali na "Bula", ale sami bezpiecznie siedzą na Wyspach i jakoś nie kwapią się do powrotu.

Na koniec nieco o sporcie: na jednym z portali natknąłem się na informację, że ktoś bardzo złośliwy kiedyś wmówił Polakom, że potrafią grać w piłkę nożną. Co gorsza, większość w to uwierzyła i uczyniła sobie z haratania w gałę - sport narodowy. Tymczasem gole naszej reprezentacji można obejrzeć tylko na kanale TV Historia. Jest mnóstwo sportów w których radzimy sobie lepiej: siatkówka, piłka ręczna, tenis, lekkoatletyka, sport żużlowy, skoki narciarskie, podnoszenie ciężarów, pływanie, biegi narciarskie czy nawet rajdy samochodowe. My jednak z uporem maniaka hołubimy garstkę facetów, którym się nawet po boisku nie chce biegać /chociaż w zagranicznych klubach natychmiast im to przechodzi/.

Może by czas pogonić całe to towarzystwo /sportowe i nie-sportowe/ i okazać szacunek tym, którzy naprawdę na to zasługują?

Czego w nadchodzącym wkrótce Nowym Roku - Państwu i sobie życzę...


czwartek, 12 grudnia 2013

Choinka zakupiona ;-)

Tydzień wcześniej niż zwykle, ale tutaj wszyscy i tak ubierają na początku grudnia. Kiedy więc kupują - nie wiem, może jeszcze w listopadzie? Na razie, spakowana, leży w schowku ;-)

/Miejsce, gdzie sprzedają choinki. Btw - to nie jest ta "moja" choinka ;-)/

środa, 11 grudnia 2013

Życzenia od radnego

Dzisiaj w skrzynce pocztowej znalazłem list i kartkę z życzeniami od jednego z miejscowych radnych - na święta Bożego Narodzenia. Ładny list, piękna i kartka, religijna, z cytatem z Ewangelii wg św. Łukasza.

/Powyżej: świąteczna kartka od radnego/

Tak, ja wiem że jest to, powtarzając za kabaretem Ani Mru Mru - "chłyt markietingowy", że lokalne wybory za pół roku, niemniej - miło. Tym bardziej że nie potrafię sobie przypomnieć, żeby kiedykolwiek w kRAJu jakiś radny, czy to gminy, dzielnicy czy miasta - wysłał mi życzenia...

wtorek, 10 grudnia 2013

Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć

Sequel z 2012 r. legendarnej "Stawki większej niż życie". Nie wierzyłem, że to nakręcą, a gdy już nakręcili, nie chciałem oglądać, żeby nie rozczarować się tak jak "Rysiem". Niepotrzebnie, bo to dobre kino.

W filmie grają oczywiście m.in. Stanisław Mikulski i Emil Karewicz, odtwórcy ról Klossa i Brunnera w kultowym serialu. Akcja filmu toczy się w 1945 r. i w 1975 r. Niemcy ukrywają zrabowaną Bursztynową Komnatę, Kloss podąża ich śladem. Wkraczają jednak czerwonoarmiści, Kloss zostaje aresztowany i jak się dowiadujemy później, oskarżony o bycie podwójnym agentem. Od nowej ludowej władzy otrzymał wyrok śmierci. Wyrok uchylono, jednak J23 nie chce już współpracować z komunistami i odchodzi ze służby. 30 lat później powtórnie nadarza się okazja, by dawny J23 wcielił się w rolę prawdziwego Hansa Klossa, i odszukał miejsce ukrycia Bursztynowej Komnaty.

Fajny, przygodowy film, trochę w klimacie Indiana Jones. Kultowym, w przeciwieństwie do oryginalnej "Stawki..." nie będzie, ale - obejrzeć można ;-)

niedziela, 8 grudnia 2013

Mikołajki z MyCork

Stowarzyszenie MyCork, jak co roku, zaprosiło dzieci na spotkanie ze Świętym Mikołajem. 

/Powyżej: Mikołajki z MyCork/

Ze względu na duże zainteresowanie, w tym roku utworzono dwie grupy, tak że Mikołaj rozdawał prezenty o 11:15 i o 13:15 w salce przy kościele Św. Augustyna przy Washington Street w Cork. Koordynatorką tego wydarzenia była Izabela Krygiel - Kozłowska.

Udział w Mikołajkach był jak zwykle bezpłatny, wszystkie dzieci wzięły udział w zabawie, nauczyły się nowej piosenki o Świętym Mikołaju i otrzymały prezenty :-)

/Powyżej: część wolontariuszy MyCork, którzy przygotowali Mikołajki/

Zdjęcia z tegorocznych Mikołajek z MyCork można zobaczyć TUTAJ.

sobota, 7 grudnia 2013

Kevin Mitnick: "Sztuka podstępu"

Książka jednego z najbardziej znanych hackerów. Sprzed dekady, co w świecie komputerów i internetu jest odległą erą, ale - niewiele straciła na aktualności, bo Mitnick opisuje przede wszystkim działania socjotechniczne.

Zaczynał jako nastolatek od phreakingu, czyli włamań do systemów telefonicznych, aby szybko przerzucić się na sieci komputerowe. Kevin Mitnick za swoje komputerowe włamania /z których nigdy nie czerpał korzyści materialnych/ został aresztowany w 1995 roku. Groziła mu kara kilkuset lat więzienia, ostatecznie za kratami spędził 5 lat, z zakazem zbliżania się do telefonu i komputera. Przez kolejne 3 lata obowiązywał go zakaz korzystania z internetu.

W 2000 r. nakręcono o nim film "Obława". W 2002 r. wydał rzeczoną książkę "Sztuka podstępu", która stała się światowym bestsellerem. Później napisał - i napisano o nim - jeszcze kilka tytułów: "Ścigany - rozmowy z Kevinem Mitnickiem", "Hacker i samuraj", "Sztuka infiltracji. Czyli jak włamać się do sieci komputerowych. Biblia hakerów." oraz "Duch w sieci".

W "Sztuce podstępu" Mitnick pokazuje, że najsłabszym ogniwem systemów zabezpieczeń jest zawsze człowiek. Nie trzeba się włamywać do zabezpieczonej sieci za pomocą zaawansowanych programów hackerskich, kiedy wystarczy tak zmanipulować nieświadomego użytkownika komputera, żeby sam podał login i hasło. Jak to /i nie tylko to/ zrobić - o tym właśnie pisze Kevin Mitnick w swojej książce ;-)

piątek, 6 grudnia 2013

Skrzynka pocztowa św. Mikołaja

Dzisiaj - Dzień św. Mikołaja. Na jednej z poczt w Cork stanęła taka oto skrzynka, do której dzieci mogą wrzucać swoje listy do świętego. W różnych językach, w tym i po polsku ;-)

 /Powyżej: wielojęzyczna skrzynka pocztowa św. Mikołaja/

czwartek, 5 grudnia 2013

Diabelski Młyn w Cork

W Cork przy Grand Parade stanął Diabelski Młyn. Względnie - Koło Widokowe, jak kto woli ;-) 

Oczywiście - musiałem się "przejechać". 3 euro za bilet, 3 obroty kołem, widoki z 30 metrów. Koło ma stać do 25 grudnia b.r.

  /Powyżej: Diabelski Młyn w Cork/

/Powyżej: Grand Parade z 30 metrów wysokości/

A poniżej - filmik: