czwartek, 10 listopada 2016

Googlowskie kursy internetowe

Kiedyś można się było dokształcać przez cykle wykładów w radiu czy tv, teraz - przez internet.

W ostatnim tygodniu, w sumie bardziej dla zabawy niż z jakiejś potrzeby, przerobiłem kurs marketingu internetowego oferowany przez Google w ramach projektu "Internetowe Rewolucje". 23 moduły, 89 tematycznych wykładów online, po każdym sprawdzian i końcowy egzamin. A na koniec - dostałem taki oto certyfikat ;-)


środa, 9 listopada 2016

God Bless America

Donald Trump 45-tym prezydentem USA. Co z tego wyjdzie dla Polski - zobaczymy, niemniej, wg mnie, lepsza jest wygrana chrześcijańskiego konserwatywnego biznesmena niż tęczowego lewactwa - i tak też uznali sami Amerykanie. Ale przy okazji amerykańskich wyborów wyraźne widać analogie do sytuacji w Polsce.

Podobnie jak wcześniej wygrana Andrzeja Dudy tak teraz wygrana Donalda Trumpa jasno wskazuje na zakłamanie sondażowni i lewackich mediów, których dziennikarze już dawno porzucili jakiekolwiek maski bezstronności. Jeszcze kilkanaście godzin temu kodziarskie media jak Gazeta Wyborcza czy TVN aż zachłystywały się informacjami że "Hillary ma 90% szans na zwycięstwo". No cóż, taka sama prawda jak pozostałe informacje tych gadzinowych, kompletnie oderwanych od rzeczywistości mediów.

Warto przypomnieć sobie przy okazji wyborów prezydenckich w Polsce wypowiedzi Michnika i Lisa, przedstawicieli czołowych lewackich mediów w Ojczyźnie: jeden z właściwym sobie nadęciem rozdmuchanego ego jasno stwierdził że "Komorowski mógłby przegrać gdyby po pijanemu przejechał na pasach zakonnicę w ciąży", a ten drugi wprost ogłaszał że "kto zostanie prezydentem - wiadomo, to Bronisław Komorowski". I tacy ludzie nadal kierują dużymi mediami robiącymi ludziom wodę z mózgu.

Kolejna analogia, chociaż może bardziej osobista: dla mnie dwukrotne zwycięstwo Obamy to takie same nieporozumienie jak dwukrotne zwycięstwo u nas Partii Oszustów. Raz, o.k., zmasowana goebbelsowska lewacka propaganda we wszystkich większych gazetach i telewizjach, ale drugi raz? Na szczęście najpierw w Polsce a później w USA ludzie się otrząsnęli i przejrzeli na oczy.

Zobaczymy czy tych analogii będzie więcej, czy w USA powstanie, tak jak w Polsce, legalnie działająca KODziarska targowica szkodząca własnej Ojczyźnie, bo lewactwo raz uchwyconych przyczółków łatwo nie odda, ale jednak rzecz pocieszająca: widać że wbrew mediom, sondażom i krzykliwej grupie lewaków świat powoli zaczyna wracać do normalności...

Dzięki Panu Bogu, bo to już najwyższy czas...

wtorek, 8 listopada 2016

Sierp i młot w centrum Cork

W zasadzie powtarzam się po raz kolejny ale to głównie sobie samemu do sztambucha: natknąłem się na kolejne niechlujne graffiti z sierpem i młotem wymalowane przez tutejszych komunistów, tym razem praktycznie w centrum Cork.

Tak odradza się komunizm na tzw. Zachodzie. Chociaż zastanawiam się, co trzeba mieć w głowie żeby nie zważając na tragedie i zniewolenie jakie dotknęły narody żyjące w komunistycznych krajach, nadal promować ten zbrodniczy ustrój?

/Powyżej sierp i młot na ścianie jednego z budynków w Cork/

poniedziałek, 7 listopada 2016

Komunia św. na klęcząco - w Cork

Wczorajsza wieczorna Msza Św. w języku polskim w St. Augustine's Church w Cork. Wierni przyjmują komunię świętą do ust i na klęcząco. Tylko jedna osoba, zapewne Irlandczyk, przyjmuje na stojąco i na rękę - kontrast ogromny. "Takich rzeczy" nie było w irlandzkich kościołach pewnie od dobrych 20-30 lat... Dobrze że wracają - dzięki Polakom i ich kapłanom.

Poniżej - fragment "polskiej" Mszy Św. w St. Augustine's Church w Cork:

niedziela, 6 listopada 2016

Kilbeggan

W Kilbeggan znajduje się podobno najstarsza destylarnia whiskey na świecie, działająca od 1757 roku. Niestety, w 1957 roku została zamknięta. Na szczęście nastąpił kolejny zwrot akcji i w 2007 znowu zaczęto warzyć tam whiskey. Zdjęcia z destylarni można zobaczyć w galerii na moim fb: LINK.

/Powyżej: destylarnia w Kilbeggan/

Destylarnia składa się z dwóch części, tej dawnej, dla turystów i tej gdzie znowu powstaje whiskey. Do wyboru jest kilka możliwości zwiedzania, prawdopodobnie można zwiedzać również tę działającą część, my jednak zdecydowaliśmy się na opcję rzadko dostępną w takich obiektach - to jest samodzielnego zwiedzania, bez przewodnika, za to w swoim tempie i bez osób z grupy uporczywie wchodzących w kadr. Na koniec zwiedzania - degustacja tamtejszej whiskey wliczona w cenę biletu + kieliszek na pamiątkę.

Z tym zwiedzaniem "bez przewodnika" to nie tak do końca - przewodniki dostajemy, papierowe, nawet po polsku. Jego fragmenty przytaczam poniżej - w oryginale jest znacznie bardziej obszerny i punkt po punkcie prowadzi przez całą destylarnię.

POCZĄTKI
Destylarnia Locke'a znajdująca się w Kilbeggan w hrabstwie Westmeath uważane jest za najstarszą licencjonowaną destylarnię na świecie. Lock uzyskał licencję w 1757 roku, kiedy to jeszcze destylarnia prowadzona była przez Matthew MacManus'a, niemniej jednak whiskey produkowana tam była prawdopodobnie dużo wcześniej.

RODZINA LOCKE'ÓW
Pierwszy John Locke przejął interes w 1843 a następnie trzy pokolenia Johnów Locke'ów zajmowały się prowadzeniem destylarni. W trzecim pokoleniu, John Edward Locke oraz James Harvey Locke  przeprowadzili reorganizację finansów firmy, całkowicie unowocześnili urządzenia oraz maszyny dostawiając przy tym nowe budynki. Stali na czele firmy od późnych lat siedemdziesiątych XIX wiek aż do momentu śmierci w połowie lat dwudziestych XX wieku. Większość maszyn, które przetrwały do dnia dzisiejszego pochodzi właśnie z tego okresu. Podjęta praca była konieczna, aby móc konkurować w procesie modernizacji oraz zwiększania efektywności podjętym przez inne gorzelnie. Dwie córki John'a Locke, Florence Eccles i Mary Hope Johnson, posiadające przydomki Flo i Sweet (Słodka), odziedziczyły destylarnię oraz zostały jej kierowniczkami i głównymi akcjonariuszkami aż do momentu, gdy zaniechano produkcji w 1954 oraz zamknięto zakład w 1957.

DLACZEGO PRODUKOWANO ALKOHOL WAŚNIE TUTAJ?
Trzy surowce pochodzenia naturalnego stanowiły świetną bazę do produkcji alkoholu: gotowy torf uzyskiwany z torfowiska, lokalnie hodowane zboże oraz woda z rzeki Brusna. Mówi się, że woda zawiera minerały pochodzące z terenów wapiennych oraz torfowisk, które nadały jej specyficzny smak. W dodatku, odnoga Wielkiego Kanału doprowadzona do Kilbeggan oraz stacje kolejowe w Horseleap, Tullamore i Clara stanowiły doskonałe punkty dostawy oraz dystrybucji.

PRACA W GORZELNI LOCKE'A
Rodzina Locke zawsze była uważana za dobrych pracodawców. Wiele domów w mieście to miejsca produkcji alkoholu, które pracownicy wynajęli bądź stopniowo odkupywali od destylarni. Za destylarnią znajdował się rodzaj łąki zwanej „parkiem krów i cieląt"; była ona użytkowana przez pracowników, którzy nie posiadali swoich własnych gruntów. Mogli tam paść swoje krowy wraz z cielętami za roczną opłatą w wysokości pięciu funtów. Każdego wieczoru przyprowadzali swoje zwierzęta z powrotem do domu oraz wracali z nimi na łąkę następnego ranka. Do innych korzyści płynących z faktu pracowania dla Locke'ów należała możliwość dowozu pełnego ładunku węgla na początku zimy, przy czym opłata była potrącana z wynagrodzenia w nadchodzącym roku. W restauracji za recepcją znajduje się tabliczka ofiarowana Johnowi Locke od mieszkańców miasta z datą 1866. Pewnego razu wybuchnął kocioł a brakowało środków finansowych, aby wymienić go od razu na nowy. John Locke był zdesperowany, gdyż kocioł stanowił kluczową część destylarni. Z racji, że jego rodzina tak dobrze traktowała swoich pracowników, mieszkańcy Kilbeggan ofiarowali mu w prezencie nowy kocioł.

NA SPOTKANIE XX WIEKU
Ogólny obraz wytwarzania whiskey w Irlandii między 1900 r. i 1954 r. przedstawia powolny upadek złagodzony nieco przez dwie Wojny Światowe, kiedy to zwiększony eksport ożywił tymczasowo sprzedaż. Ilość destylarni w Irlandii zmniejszyła się z 26 w 1924 r. do zaledwie 5 w 1937 r. co oznaczało poważny, międzywojenny trend.

DLACZEGO GORZENIA LOCKE'A ZOSTAŁA ZAMKNIĘTA?
Pod koniec XIX wieku zakład Locke'a produkował 863,740 litrów whiskey rocznie. Mimo to, od tego czasu zakład nigdy nie został zmodernizowany. W przeciwieństwie do pozostałych destylarni, które zastosowały nowoczesne technologie, metodologia wytwarzania whiskey u Locke'a przekazywana była z pokolenia na pokolenie bez wprowadzania naukowych udoskonaleń. Produkt firmy postrzegany był jako napój kierowany do robotnika, wobec czego wymagane było, aby posiadał tradycyjny smak oraz siłę. Wysokie opodatkowanie oraz siły rynku przyśpieszyły upadek gorzelnictwa. Depresja gospodarcza zredukowała popyt na whiskey w Irlandii w latach dwudziestych i trzydziestych, podczas gdy tańsze piwo zyskiwało na popularności. Destylarnie położone bardziej w centrum kraju nie mogły sobie pozwolić na odpowiednie konkurowanie z tymi położonymi na wybrzeżu ze względu wysokie koszty transportu. Tylko te w Kilbeggan i Tullamore, Co. Offaly przetrwały kryzys w wytwórstwie whiskey w centralnych częściach kraju po I Wojnie Światowej. Whiskey szkocka mieszana stała się bardziej popularna na rynkach brytyjskim i amerykańskim, ale wytwórcy pot-still whiskey nie zareagowali na zwiększony popyt. Irlandzkie destylarnie próbowały wejść na rynek w latach pięćdziesiątych XX wieku, ale napotkały ogromne trudności próbując konkurować z uznaną już szkocką.

(Whiskey mieszana jest mieszanką różnych gatunków whiskey, często zawierającą pot still oraz patent whiskey. Patent whiskey jest tańsza w produkcji, gdyż podczas jednego destylowania, w aparacie do produkcji ciągłej można było wyprodukować spirytus o zawartości 86% i 96% alkoholu).

PROHIBICJA W STANACH ZJEDNOCZONYCH
Rynek amerykański był zamknięty między 1920 i 1933 r. ze względu na prohibicję. W Ameryce nie wolno było sprzedawać legalnie żadnego alkoholu. Pewne ilości nielegalnej whiskey kiepskiej jakości, zwanej "bootleg", sprzedawano z etykietą Locke'a, mimo, iż nigdy nie została ona dostarczona z Irlandii! Kiedy prohibicja została zakończona, Locke podjął próbę eksportowania whiskey do Ameryki, ale przemytnicy alkoholu wyrobili jej złą markę. Produkcja w Kilbeggan trwała do 1954 r. W 1957 r. destylarnia została ostatecznie zamknięta oraz popadała w stopniową ruinę. Większość tego, co znajduje się dzisiaj w Muzeum Destylarni Locke'a przedstawia obraz budynku oraz w jaki sposób funkcjonował w XIX wieku.

I NA KONIEC...
Whiskey produkowana w Kilbeggan leżakowała przez co najmniej 5 lat — minimalny okres czasu przewidywany wedle prawa, ale Locke zazwyczaj przechowywał swoją whiskey pozwalając jej dojrzewać przez około 12-15 lat. W tym czasie whiskey dojrzewała wchłaniając aromaty drewna, a z kolei drewno wchłaniało nieczystości. Blisko 7-10% whiskey ulatniało się a zapach unoszący się w magazynach nazywany jest "działką aniołów" (angel's share). Whiskey sprzedawana była według beczki lub w ceramicznych słoikach. Dopiero wiele lat później butelkowanie whiskey stało się normą. Aż do przełomu wieku XX, pracownicy dostawali dwie porcje whiskey w formie dziennego dodatku. Gdy zakończono wydawać pracownikom alkohol, ci którzy lubili sobie wypić musieli poszukać innych alternatyw. Pewną popularną metodą stało się trzymanie butelki na kawałku sznurka zwanym szubienicą. Gdy pojawiała się odpowiednia okazja, butelka była spuszczana do beczki i napełniana alkoholem. Niektórzy pili bez umiaru i stąd pojawiło się powiedzenie często powtarzane w mieście, że "zrujnowało to najlepszych ludzi".

sobota, 5 listopada 2016

Athlone

Najstarszy w Irlandii /a być może i na świecie/ pub znajduje w Athlone. 

Pub nazywa się Sean's Bar a jego historia sięga AD 900, czyli już dobre 1100 lat. U nas rządził legendarny Piast gdy w tej tawernie nad rzeką Shannon już raczono się piwem. Jakim - nie bardzo wiadomo, ale obecnie w Sean's Bar można skosztować m.in. lokalnego piwa o nazwie 900 AD ;-)

Obecnie pub wygląda bardzo przeciętnie, niemniej w środku na ścianie znajduje się certyfikat potwierdzający wpis do Księgi Rekordów Guinnessa a także fragment wiekowej ściany, być może pierwszego budynku, którą odkryto podczas remontu. Ukłonem w stronę dawnych czasów są trociny symbolicznie rozsypane na podłodze, tak - jak było kiedyś.

Poniżej - rzeczony pub, certyfikat i fragment ściany:




piątek, 4 listopada 2016

Na skrzypcach i na linie

Takie czasy, że aby przykuć uwagę przechodniów nie wystarczy już tylko grać na skrzypcach czy chodzić po linie. Teraz trzeba grać na skrzypcach chodząc po linie...

/Powyżej: skrzypek i linoskoczek na jednej z ulic Cork/

Poniżej - krótki filmik:

czwartek, 3 listopada 2016

Cork City Ballet - wystawa

Na lotnisku w Cork ma miejsce nowa wystawa, która upamiętnia 25 działalności Cork City Ballet, obecnie najdłużej działającej grupy baletowej w Irlandii.

/Powyżej: wystawa Cork City Ballet/

środa, 2 listopada 2016

Tullamore: Saints and Scholars

Nieopodal  Tullamore w irlandzkim hrabstwie Offaly znajduje się zespół czterech ponad 7-metrowych stalowych figur nazwane "Saints and Scholars" (Święci i Uczeni), których autorem jest Maurice Harron. 

Urodzony w Derry w 1946 roku Maurice Harron studiował rzeźbę na Ulster College of Art and Design w Belfaście. Dużą część jego twórczości stanowią rzeźby ustawione w przestrzeni publicznej i są zlokalizowane w Irlandii Północnej i Republice Irlandii.

Poniżej - Saints and Scholars, zdjęcia są również w galerii na moim fb: LINK.



wtorek, 1 listopada 2016

45

1 listopada, dzień Wszystkich Świętych, moje urodziny. Dziękuję wszystkim za życzenia, telefoniczne, sms-owe, mejlowe i facebookowe. A Agnieszce - za urodzinowy tort ;-)